niedziela, 6 marca 2016

Wegetariański pies



Niedawno rozmawiałam z moimi znajomymi na temat niszczenia Ziemi przez człowieka. Jeden z nich powiedział cytuję „ co do  tempa w jakim niszczymy naszą Ziemię, jeśli wszyscy (zwierzęta domowe i ludzie)  będziemy spożywać mięso, to nasza planeta w końcu … pominę brzydkie słowo”

Mój blog zyskuje z roku na rok coraz więcej czytelników, od których bardzo często otrzymuje  miłe słowa związane z jego prowadzeniem.

Trafiają się również „eksperci”, którzy poddają krytyce to, o czym piszę. Początkowo było to bolesne przeżycie, ale teraz, kiedy liczba moich zdrowych psich pacjentów wzrasta, niewiele sobie robię z takich komentarzy. Artykuł, który dzisiaj napisałam nie jest po to, żeby zajmować się tymi mieszającymi mnie z błotem wypowiedziami, które pojawiają się od czasu do czasu, ale raczej po to, aby omówić kolejny, kontrowersyjny  temat. Znowu pewnie narażę się "ekspertom". No cóż... 



NARASTAJĄCA MODA

Od niedawna część opiekunów na całym świecie zaczęła interesować się i coraz głośniej mówić o nowym sposobie żywienia zwierząt domowych - nie dotyczy on jednak karmienia suchymi i mokrymi karmami czy naturalnym, świeżym pokarmem. Dotyczy on  podawania zwierzętom pokarmów wegetariańskich i wegańskich.

 PETA ( organizacja na rzecz etycznego traktowania zwierząt ) twierdzi, że żywieniowe potrzeby psów i kotów są do pogodzenia ze zbilansowaną dietą wegańską. Utrzymuje także, że zwierzęta te nie potrzebują mięsa, aby dobrze się rozwijać oraz że powinny być one karmione wyłącznie produktami roślinnymi uzupełnianymi suplementami zawierającymi podstawowe aminokwasy i minerały.
  
Proszę pamiętać, że w obecnych czasach nie istnieje pojęcie „zbilansowanej” czy „zrównoważonej” diety. Specjaliści nie są zgodni co do tego, jak powinna wyglądać taka dieta, opierają się na rozmaitych badaniach naukowych i każdy z nich formułuje odmienne zalecenia dietetyczne. Wartość odżywcza produktów przeznaczonych do spożycia przez ludzi i zwierzęta pozostawia również wiele do życzenia.

Inni opiekunowie polecają dostępne w sprzedaży różne zdrowe  wegetariańskie zamienniki.  
„ Poleganie na diecie opartej na mięsie przyczynia się do wielkiego cierpienia, zaburzeń zdrowotnych i corocznej przedwczesnej śmierci miliardów naszych zwierzęcych  towarzyszy”- twierdzi australijsko-brytyjski etyk zwierzęcy i prezes Międzynarodowego Związku Konsultantów Zwierzęcych, dr A. Knight na portalu Vegepet.com.

Niektórzy opiekunowie są przekonani, że ich pupile będą żyć dłużej na diecie wegańskiej - jak to było w przypadku suki rasy border-collie z UK, która przeżyła 27 lat i była najdłużej żyjącym psem na świecie. Wg jej opiekuna, jej dieta składała się z ryżu, soczewicy i ekologicznych warzyw.

SZERSZY OBRAZ

Innym powodem zmiany sposobu żywienia psów jest zmniejszenie zanieczyszczenia czy zachowania naturalnych zasobów ziemskich. Kolejny powód, to że opiekunowie psów są osobami kochającymi zwierzęta i z powodów etycznych odmawiają ich jedzenia i karmienia nimi swoich podopiecznych.

R. Pitcairn weterynarz holistyczny podsumowuje: "To bardzo ważne. Obecnie nie możemy już używać zwierząt jako podstawowego źródła pożywienia. To po prostu jest niemożliwe, biorąc pod uwagę fakt, że to  bardzo nieekonomiczne - karmić zwierzę ziarnami i innym pożywieniem pochodzenia roślinnego aby w efekcie je później zjeść. Jeszcze istotniejsze są zdrowotne aspekty takiego postępowania. Nie znamy poziomu akumulacji zanieczyszczeń w tkankach zwierząt, ale w przypadku ludzi stwierdzono, że ponad 100 zanieczyszczeń chemicznych zalega w ich tkankach, szczególnie, jeśli spożywają oni mięso regularnie. Unikanie mięsa w ludzkiej diecie znacznie zredukuje ilość zgromadzonych w ich ciałach toksyn.

Wreszcie, z etycznego punktu widzenia, rozwój przemysłu mięsnego przyczynia się do wielkich cierpień  ogromnej liczby zwierząt, a także jest wielce rażące inne  traktowanie zwierząt emocjonalnie nam bliskich, kosztem tych traktowanych niehumanitarnie. Nie ma przesady w poczuciu, że gwałtownie unicestwiamy naszą planetę, wyczerpując jej naturalne zasoby tworząc ogromne przetwórnie mięsa.  Zwierzęta są tam hodowane w okropnych warunkach, a następnie niehumanitarnie zabijane. Biorąc to pod uwagę, ja sam przerzuciłem się na dietę opartą na rybach i powoli staję się wegetarianinem”.

Ale czy my opiekunowie jesteśmy w porządku wobec naszych zwierząt domowych? Czy powinniśmy zmienić nasze psy w roślinożerców?

Jak wobec tego przedstawia się dzisiaj żywienie psa dietą wegetariańską czy wegańską?

KOMERCYJNE KARMY


Dr A, Knight twierdzi: 'Nie ma absolutnie żadnych dowodów, dla których dieta oparta całkowicie na roślinach, minerałach i składnikach syntetycznych miałaby nie spełniać wymagań żywieniowych psów, a producenci istniejących obecnie kilku rodzajów karm, dostępnych na rynku, utrzymują, iż to robią”.

Czy składniki syntetyczne są odpowiednie w żywieniu psów?

Sztuczne składniki karm - to krystaliczna nieorganiczna substancja (produkt rafinowany) obca dla organizmu psa. Jest ona albo z trudnością przyswajana przez jego organizm, lub też nie jest w ogóle przyswajana (szczególnie przy zaburzeniach metabolizmu). Często zdarzają się różne formy nietolerancji organizmu (mdłości, osłabienie, swędzenie) po spożyciu syntetycznych witamin i minerałów. Podczas takiego "leczenia" przeciążamy nie tylko nerki i wątrobę psa ale naruszamy równowagę substancji mineralnych w jego organizmie. Pies zaczyna chorować.

Obecnie wielu opiekunów przegląda powstających jak grzyby po deszczu, stron internetowych, starając się zgromadzić informacje o przejściu z diety mięsnej na wege. Większość z tych stron odsyła ich do producentów oraz innych opiekunów, którzy są przekonani, że stworzyli takie wersje.

ANALIZA KARM WEGE


Pytanie, które się nasuwa -  czy te karmy są bezpieczne? Proszę, pozwól, że je omówię.

Spójrz na listę składników  na pierwszej lepszej z brzegu karmy wege:


Skład naturalnej zbilansowanej suchej karmy psiej: ryż brązowy, owies, kasza jęczmienna. groch, białko ziemniaczane, olej z kanoli, miąższ pomidorowy, ziemniaki, przyprawa warzywna, lecytyna, nasiona lnu, chlorek potasu, chlorek choliny, inulina, tauryna, naturalne tokoferole.  Analiza gwarantowana: nieprzetworzone białko 18%, min. 8% nieprzetworzonego tłuszczu, 4% nieprzetworzonego błonnika, maksymalna wilgotność 10%.

TO WĘGLOWODANY!


Wymienione na ulotce składniki z początku wyglądają świetnie.  Ale po bliższym przyjrzeniu, przekonasz się, że zawartość węglowodanów wynosi 58%. Czy to właściwa wartość ( szczególnie dla obecnych warunków, gdzie otyłość psów jest prawdziwą plagą i sięga 60 % całej populacji? )

Cytat z R. Pattona: „Przeciętna zawartość  skrobi i cukru w mięsie, rybach, jajach, owadach, warzywach, owocach i roślinach wynosi około 4%. Większość suchej karmy zawiera 40% węglowodanów. Tłuszcz nie stanowi problemu w diecie psa. O tym wiadomo już było od ponad 100 lat temu i zostało to potwierdzone naukowo”.

Innymi słowy: problemem są węglowodany. Po przetestowaniu zawartości węglowodanów w większości suchych karm, stwierdzono ze zawierają one 50 lub więcej procent węglowodanów.

Zostawmy jednak na chwilę problem nadwagi i otyłości psów.

Czy są jakieś inne problemy?

TO SIĘ NIE RÓWNOWAŻY!


AVMA ( Amerykańskie Towarzystwo Medyczno-Weterynaryjne ) przeprowadziło badanie 13 rodzajów suchej i 11 puszkowanej karmy. Z ogólnej liczby 24 tylko w 18 produktach, zawartość aminokwasów była prawidłowa, jednak w 6 zabrakło wystarczającej ilości aminokwasów. Całość wymagań spełniały jedynie 3 karmy. Wg AVMA:  „Ponieważ źródła białka wege są często ubogie w kwasy tłuszczowe oraz podstawowe witaminy i minerały, dlatego skład karmy powinien być szczególnie starannie dobierany”.

AVMA oszacowała, że większość testowanych karm nie była zgodna ze standardami i zabrakło w nich właściwych proporcji w doborze aminokwasów.

Tak więc, jak przeciętny opiekun psa ma wiedzieć, czy karma, którą chce podać swojemu pupilowi jest właściwa?

WYSTRZEGAJ SIĘ SOI !


Logicznie rzecz biorąc, produkty zalecane przez Towarzystwo Weterynaryjne powinny spełniać wszelkie wymagania. Przyjrzyjmy się może linii produktów, o nazwie mnie tylko wiadomej, o składzie:
„Skrobia, granulat białka sojowego, olej roślinny z kanoli  i kukurydziany, fosforan dwuwapniowy, sproszkowana celuloza, chlorek potasu, guma guar, chlorek choliny,...”

Worek ze skrobią i soją - brzmi ekstra.

Chwila, chwila - czy soja jest właściwa dla psów? Niestety nie, wg weterynarz W. J. Dodds:
„Soja zaburza działanie gruczołu tarczycy, istotnego przy wytwarzaniu hormonówT3 i T4, co w rezultacie prowadzi do niedoczynności tarczycy. W r. 2004  przeanalizowano 24 rodzajów karmy sojowej znajdującej się na rynku. Badacze stwierdzili, że produkty te zawierały nagromadzenie fitoestrogenów w ilościach mających biologiczny  wpływ na zwierzęta! W dodatku, co gorsza, sproszkowane białko sojowe zawierało duże ilości glutaminianu sodu, który powoduje otyłość i zaburzenia układu nerwowego oraz szereg innych dolegliwości”.

STRZEŻ SIĘ MYKOTOKSYN!


I wreszcie nie mniej ważne wszechobecne reklamy karmy wege z etykietami typu:  „Nasza karma to soja, kukurydza, pszenica bezglutenowa”.

Czy to jest takie dobre? Nie, niekoniecznie. Na zakończenie zachowałam najbardziej niebezpieczną rzecz. Jeśli śledzisz media, orientujesz się zapewne, jak niebezpieczne są pleśnie zawarte w produktach roślinnych.


Już w starożytności znano ich niezwykle niebezpieczne działanie. Mykotoksyny czyli pleśnie, zatruwały archeologów, stanowiły śmiertelne zagrożenie dla wojsk. Obecnie również są wielkim i niebezpiecznym przeciwnikiem dla ludzi i zwierząt. Mykotoksyn nie wolno lekceważyć!

I to jest to wielkie niebezpieczeństwo. „Produkty białkowe dla zwierząt zmieniają się, jako że tradycyjne ich źródła takie jak półprodukty rybne i zwierzęce zastępowane są przez te o pochodzeniu roślinnym. Są one tańsze i łatwiej dostępne ale mogą zawierać toksyny”- wg badaczy z Uniwersytetu Guelph.

Profesor T. Smith, który po 35 latach badań nad mykotoksynami stwierdził:

„Zamiast zamartwiać się zagrożeniami bakteryjnymi albo innymi chorobami cywilizacyjnymi, jak dotychczas, powinniśmy  się skupić na pozbyciu się mykotoksyn. Chociaż nie znamy dokładnych liczb, możemy szacować, że połowa żywności o pochodzeniu roślinnym jest skażona. Jeżeli żywność jest pochodzenia zwierzęcego, szanse zatrucia są znacznie niższe”.

Mam nadzieję, że nie ma potrzeby objaśniać co dzieje się ze zwierzakami, gdy karmisz je pleśnią. Choroby wątroby to tylko jedna z możliwości.
Przemożną siłą napędzającą producentów żywności wege, jak oni sami twierdzą, jest odwrót od karmy opartej na mięsie  w stronę „czystej” karmy pochodzenia roślinnego. Przeciętnemu opiekunowi psa wydaje się to znakomitym rozwiązaniem. Jednak patrząc realistycznie i biorąc pod uwagę wyniki ostatnich badań,  zapewne uciekniemy od toksycznego pożywienia opartego o mięso do potencjalnie bardziej toksycznego, opartego o źródła roślinne.

JAKIE JEST WYJŚCIE?


Porozmawiaj z bardziej doświadczonymi weterynarzami o karmieniu swojego psa wegetariańską dietą. Oni na pewno powiedzą Ci, jak istotne jest spożywanie świeżych organicznych warzyw. Prawdopodobnie nigdy jednak nie usłyszysz, żeby zachwycał ich pomysł przejścia  na karmę roślinną. Co prawda są weterynarze w Polsce, którzy popierają ten sposób żywienia psów. Nie wiem jednak, czy wiedzą oni o tym, co napisałam w tym artykule. A może nie chcą wiedzieć.

Nie mam zamiaru ani polecać, ani odradzać Ci żywienia Twojego pupila roślinami. Ale mocno wierzę w to, że jeśli zdecydujesz się na taki sposób żywienia, powinieneś  wybierać tylko produkty ekologiczne i trzymać się z daleka od toksycznej karmy komercyjnej. I w tej kwestii radzę udać się po poradę do eksperta od żywienia psów.

Z wdzięcznością.

6 komentarzy:

  1. Jestem zdecydowaną przeciwniczką wege diet. O ile jedno pokolenie "warzywne" nie dostrzeże negatywnych skutków takiej diety, o tyle z każdym kolejnym będą się nasilać. Mi się natomiast marzy, żeby ludzie zrozumieli jak ważne jest n a t u r a l n e żywienie. Coraz większa ilość chemii w jedzeniu, i reszcie naszego życia, już ujawnia swoje niebezpieczne skutki :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Pani dziękuję za ten komentarz. Mamy podobne przekonania :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, wegańskie jedzenie dla psa. To tak jakby krowie dawać mięso do jedzenia. To, że ludzie przechodzą na dietę bezmięsną można zrozumieć. Względy etyczne i jakie tam sobie ktoś jeszcze wymyśli. Traktowanie zwierząt przez przemysł mięsny, a w szerszym aspekcie zachwianie równowagi w naturze obciąża sumienie tylko ludzi i tylko ludzie powinni ponosić tego koszty. Żywienie zwierząt (nie tylko psów)niezgodne z naturą to w dalszym ciągu przyczynianie się do tej nierównowagi.
    Super strona...tak na marginesie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam czy mogę prosić o link do badań AVMA z badaniami tych karm? Jakie 3 wege karmy wypadły prawidłowo w badaniach? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę: http://avmajournals.avma.org/doi/abs/10.2460/javma.247.4.385
    Aby przeczytać artykuł należy wykupić abonament.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę że skoro lekarze zalecają picie mleka obcego gatunku ,do tego roślinożernego-krowiego, ludziom bez względu na wiek, a którego skład jest odpowiedni dla...cielaków, które to mleko w przeciwieństwie do ludzi odstawiają w odpowiednim okresie to karmienie psów karmą opartą na soi przy tym nie jest żadną patologią.
    Pewnie są całe biblioteki książek naukowych na temat zdrowego wpływu mleka, ale podejrzewam że za 100 ludzie będą się stukać w głowy w jakim średniowieczu żyliśmy i w jakie bajki wierzyliśmy.

    OdpowiedzUsuń