poniedziałek, 7 lipca 2014

Kolejne listy.

Oj, dzisiaj mam bardzo szczęśliwy dzień. Otrzymałam kolejne bardzo miłe listy od opiekunów psów. Zapraszam zatem i Ciebie do lektury.



Jestem właścicielem 4-letniego rodowodowego ważącego 50 kg Dogo Argentyno - Maksa. Pies ma bardzo wielu wybitnych przodków i jest to mój pierwszy reproduktor, choć jeszcze nie hodowlany.

Dniu 19 grudnia 2011 roku zauważyłem, że pies oddaje krew z moczem. Szybko udałem się z psem do lecznicy.
Weterynarz powiedział, że jego pH w moczu wynosi 7,0 stwierdził istnienie kryształów w moczu i zalecił podawanie antybiotyków. Pies był karmiony Eukanubą, z polecenia weterynarza zamieniliśmy mu tę karmę na karmę Hills S / D dla psów dorosłych. Należało karmić psa 5-6 dziennie. Po 2 dniach stosowania antybiotyków, krew w moczu pojawiła się z powrotem silniejsza niż dotychczas. W ciągu 3 lat odwiedziłem 7 weterynarzy, żaden z nich, tak mi się wydawało nie wiedział, co z chorobą Maksa zrobić. Polecali mi tylko kolejne karmy i antybiotyki.

Przypadkowo przeczytałem jeden z artykułów na blogu psiediety na temat kryształów w moczu i skontaktowałem się z właścicielką tego bloga. Pani Bogusia bardzo nam pomogła tzn. mojemu psu i mnie. Przede wszystkim wyjaśniła, dlaczego te kamienie rozwijały się u mojego Maksa. Ułożyła nową dietę, którą wspomagaliśmy naturalnymi  suplementami diety.
Maks ma się teraz bardzo dobrze. Jego stolce wreszcie stały się takie jakie powinny być czyli twarde, ukształtowane i brązowe. Badanie nie wykazało obecności kamieni w moczu. Zawdzięczamy to nowej diecie i  zaleconym suplementom. Na pewno dieta i suplementy zmieniły życie Maksa na lepsze.

Dziękujemy
Marek i Maks




Od 5 lat zmagałam się z alergią u mojej suczki Misi. Przez 5 lat psu podawano antybiotyki i sterydy. Nie było żadnej poprawy. Misia drapała się, dochodziło do wtórnych zakażeń. Ciągłe kąpiele niby w specjalistycznych szamponach też na wiele się nie zdawały. Byłam załamana. Misia patrzyła w moje oczy i prosiła o pomoc. Byłam bezradna. Nie wiedziałam jak mogę jeszcze pomóc swojemu psu. Jedna ze znajomych poleciła mi blog psie diety. Czytałam go z wielkim zainteresowaniem. Postanowiłam napisać do właścicielki bloga. Pani Bogusia odpowiedziała bardzo szybko na mój e-mail. Odpowiedziałam na kilkanaście pytań, które od niej otrzymałam. Moja Misia otrzymała nową dietę. Zdecydowałam, że będzie to gotowane jedzenie. Do tego doszły organiczne suplementy. Z dnia na dzień widziałam jak mój pies zdrowieje. To było niesamowite. Po sterydach i antybiotykach było dobrze przez miesiąc, dwa, a potem choroba powracała i wypryski i świąd były coraz gorsze. Dzisiaj mija już 6 miesięcy odkąd zakończyłyśmy dietoterapię. Moja Misia jest piękna, zdrowa i szczęśliwa. Ja też. Zawdzięczamy to pani Bogusi i jej naturalnej terapii. Bardzo pani dziękuję.

Janka.



Chciałam napisać o mojej Księżniczce.
Chciałbym panią mocno uściskać i bardzo, bardzo podziękować! Jestem bardzo zadowolona z tego, jak moja suczka się zmieniła, ona jest prawie jak nowy pies!

Moja mała Księżniczka jest na nowej diecie i suplementach  około siedem lub osiem tygodni.
Szczerze mówiąc, nigdy nie wyobrażałam sobie, że to, co pani zleciła będzie działać. Uważałam że, to kolejna obietnica bez pokrycia. Nie wierzyłam, że zmiana diety spowoduje tak znaczącą różnicę w jej zdrowiu.

Teraz wiem, jak bardzo pies potrzebował oczyszczania organizmu z nagromadzonych toksyn z karm i leków.
Teraz widzę jak mojej Księżniczce wraca radość. Jestem bardzo wdzięczna, że poprosiłam panią o pomoc.

Dziękuję bardzo.
Maria



Jestem bardzo wdzięczny za pomoc, wiedzę i metodę terapeutyczną. Może to zabrzmi dziwnie dla niektórych ludzi, ale to naprawdę działa. Gdybyście zobaczyli mojego Maniusia dziś, 7 letniego mix Labradora, nigdy byście nie uwierzyli, że on ma tyle lat. On kocha swoją nową dietę bo dzięki niej jest pełen energii. On nie może doczekać się kiedy postawię mu miskę z jego ulubionym jedzeniem. Pies jest wreszcie zdrowy i czuje się też dobrze. Przejście na nową dietę odbyło się bez komplikacji. Po pierwszym gotowanym posiłki Maniuś nie chciał patrzeć na Royal Canin. Przyjmowanie suplementów zgodnie z zaleceniem pani Bogusi też odbyło się bez żadnych problemów. Po krótkim czasie powtarzające się ZUM są już dla nas przeszłością. Z całego serca dziękuję za wsparcie i e-maile!

Jerzy.


Bardzo dziękuję za otrzymane informacje. Ciesze się, że z każdym diem przybywa liczba opiekunów, którzy rozumieją, że prawdziwe jedzenie jest podstawa zdrowia psów. Mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej.

W niezwykle miły sposób kończę dzisiejszy dzień.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz