niedziela, 27 lipca 2014

Nużyca - alternatywne metody leczenia.



Demodectic mange nazywany także nużeńcem psim jest mikroskopijnym roztoczem z rodzaju Demodex. U psów zidentyfikowano trzy gatunki roztoczy - Demodex canis, Demodex gatoi i Demodex injai. Najczęściej, trudne do wyleczenia choroby skóry powoduje Demodex canis.

Należy podkreślić, iż sama obecność nużeńców w mieszkach włosowych psa jest stanem normalnym, fizjologicznym, dopiero ponad normalny wzrost liczby pasożytów doprowadza do stanów patologicznych, wywołujących chorobę.  Roztocza te odżywiają się głównie łojem i przesączem osocza krwi oraz wydzieliną z gruczołów łojowych, a także komórkami nabłonkowymi.

Gdy układ odpornościowy psa nie jest jeszcze dojrzały (np. u bardzo młodych szczeniąt) i / lub jest tłumiony przez stosowanie leków sterydowych, nie może on wtedy utrzymać roztoczy pod kontrolą, które zaczynają mnożyć się atakują psa. Tak więc nabyte osłabienie odporności jest główną przyczyną wystąpienia objawów klinicznych u zwierząt. Nużyca nie jest chorobą genetyczną. Uaktywnia się jednak w momencie wystąpienia sprzyjających warunków do jej rozwoju, czyli spadek odporności zwierzaka na wszelakie alergie, ropne zapalenia skóry, podrażnienia. Pasożyty zaczynają się wtedy intensywnie namnażać. Nużeniec nie jest nigdy podstawową jednostką chorobową na skórze, a jedynie efektem innej toczącej się choroby. 

Niektórzy weterynarze i opiekunowie twierdzą, że nużyca jest chorobą genetyczną. Dlaczego tak się dzieje?

Ano dlatego, że posiadają według dr Jean Dodd przestarzałą wiedzę. A nawet jeśli wiedzą, że chorobę skóry powodują roztocza, to trudno im zmienić swój dotychczasowy sposób myślenia. Inne powody to:

- Wielu lekarzy weterynarii nie rozumie cyklu rozwojowego i życiowego roztocza Demodex. Demodex nie jest uwarunkowany genetycznie w jakikolwiek sposób. Nie istnieją badania genetyczne na obecność mutacji powodujących Demodex. Układ odpornościowy to żywy organizm, który w zależności od okoliczności może być silny lub osłabiony - nie utrzymuje się na stałym poziomie. Roztocza jako oportunistyczne pasożyty można całkowicie wyeliminować.

- Nie mogą też zrozumieć, że mogą pomóc zwalczyć pasożyty, poprzez stosowanie odpowiedniej diety i suplementów, zamiast stosować w leczeniu chemicznych środków, które powodują u psów  długotrwałe i negatywne skutki.

- Nie posiadają również wystarczającej wiedzy na temat żywienia psów i trudno im zrozumieć, jak wielką rolę odgrywa prawidłowa dieta na układ odpornościowy. Oczywiście odbywają szkolenia z zakresu karmienia u producentów przemysłowych, wysoko przetworzonych  karm. Dlatego też psy karmione sztuczną karmą mają osłabiony układ odpornościowy w każdym kolejnym pokoleniu. Dlatego tak często nużyca dotyka szczeniąt.

Niemożliwe?

Wyobraź sobie prawie 100 pokoleń psów karmionych suszkami, osłabionych corocznymi szczepieniami, lekami i Bóg wie czym jeszcze. Te same praktyki stosuje się dzisiaj. Jak więc te psy mogą być silne i zwalczyć Demodex? Udowodniono, na podstawie badań przeprowadzonych w hodowli, w Stanach oczywiście, gdzie urodziły się szczenięta z Demodex. Cały ten miot był karmiony naturalnym pożywieniem z dodatkiem suplementów przez rok. Okazało się, że po pokryciu suczek z tego miotu wydały one na świat zdrowe pieski.

Dlatego też w hodowlach, w których rodzice i ich przodkowie byli karmieni karmą komercyjną wydają na świat osłabione pieski, łatwo poddające się pasożytom. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to wynik "złego genu".   To może początkowo wydawać się prawdą ale przeprowadzone badania udowodniły, że tak nie jest. Roztocza nie są częścią genu. Więc twierdzenie, że Demodex jest uwarunkowany genetycznie, jest bez sensu.

W zależności od przebiegu choroby rozróżnia się  dwie postacie nużycy - złuszczająca i krostkowa.

Postać złuszczająca rozwija się wolniej i cechuje ją silne wypadanie sierści. Najczęściej zmiany powstają na głowie, gdzie wokół oczu i w okolicy powiek tworzą się okrągłe łysinki. Nie jest to jednak charakterystyczny i typowy wyłącznie dla nużycy objaw choroby. Z okolicy oczu łysinki rozprzestrzeniają się zazwyczaj na grzbiet nosa, czoło i uszy. Jedynie koniuszki uszy pozostają na ogół nietknięte przez pasożyta. Jeżeli pies jest bardzo osłabiony, a inwazja pasożytów silna, wtedy zmiany mogą objąć całą powierzchnię ciała.

W miarę rozwoju łysinek pokrywają się one szarobiałym łupieżem, tak że skóra ma wyglą jakby posypanej mąką. W dalszym przebiegu nużycy skóra zmienia barwę, po odpadnięciu łupieżu staje się czerwona, a u zwierząt pigmentowanych niebieskoczarna - łupkowata.

Postać krostkowa występuje dużo rzadziej. Skóra pokryta jest krostami tj. małymi pęcherzykami wypełnionymi ropą. Powstają one wskutek dostania się wraz z nużeńcami bakterii chorobotwórczych do rozszerzonych torebek włosowych. Najpierw formują się małe guzki, z nich niebieskoczerwone lub żółte pęcherzyki, z których wydostaje się łojowata, ropna masa. Wydobywająca się z pęcherzyków ropa zawiera olbrzymią ilość nużeńców.

Podobnie jak w postaci złuszczającej następuje też wypadanie sierści, zaczerwienienie skóry i jej zgrubienie, powodujące tworzenie się fałd. W tym stadium choroby psy wydzielają nieprzyjemny zapach, coraz silniej chudną i wskutek ogólnego wyczerpania lub zakażenia umierają.

Możliwość przeniesienia się choroby na inne psy jest niewielka.  Pisząc inne psy mam na myśli psy zdrowe odpowiednio żywione. Zdrowy silny pies może miesiącami przebywać w jednym pomieszczeniu z psem chorym i niekoniecznie musi się zarazić.

Co powinieneś zrobić, jeśli Twój pies boryka się z tą chorobą?

Masz dwie możliwości:

Leczenie konwencjonalne/alopatyczne

Wielu lekarzy weterynarii nadal używa do leczenia nużycy toksycznych substancji chemicznych - Amitrazy i Iwermektyny.

UWAGA!

Produkty te mogą upośledzać pracę podwzgórza, które odpowiada za regulacje metabolizmu w organizmie poprzez kontrolowanie uwalniania hormonów.

W badaniach przeprowadzonych na zwierzętach Amitraza powodowała wzrost agresji oraz depresję spowodowaną uszkodzeniem centralnego układu nerwowego. Iwermektyna używana jest także do leczenia świerzbu.

Dr Jean Dodds opisała dokładnie negatywne skutki Iwermektyny na organizm psa m. in jako środek powodujący powstawanie chorób  o podłożu immunologicznym. Iwermektyna nie powinna być łączona z Amitrazą. Nie należy podawać psu Amitrazy kidy stosowane są u niego środki przeciwko kleszczom i pchłom. 

Oba leki osłabiają jeszcze dodatkowo układ odpornościowy chorego psa.

Konwencjonalne metody leczenia nużycy nie leczą tylko tłumią chorobę. Nie powodują usunięcia przyczyny dolegliwości. Jest to wysoko toksyczny sposób leczenia, a tłumienie funkcji układu odpornościowego powoduje powstawanie kolejnych ognisk Demodex.

Jeśli leczenie nie przynosi spodziewanych efektów należy rozważyć bezpieczną naturalną terapię leczenia nużycy.


Alternatywne/naturalne metody leczenia

Najważniejsza jest odpowiednia dieta, najlepiej surowa, wzbogacana organicznymi suplementami. Nie mogą to być syntetycznie pozyskiwane składniki. Naturalna dieta spowoduje wzmocnienie układu odpornościowego. 

Pamiętaj, że 70 - 80% odporności mieści się w układzie pokarmowym. Chcąc wzmocnić organizm nie możesz podawać psu wysoko przetworzonej karmy ponieważ jest to martwe jedzenie. Nie posiada ono naturalnych składników odżywczych, a przede wszystkim enzymów, które ułatwiają trawienie i przyswajanie tych składników. Naturalna dieta nie może  zawierać ziaren. Unikaj więc w trakcie terapii podawania psu pszenicy, owsa, prosa, kukurydzy, jęczmienia oraz drożdży w postaci gotowego produktu czy pieczywa. Najważniejsze będzie mięso, podroby i kości. Nie możesz także podawać na czas leczenia owoców i warzyw.


 Suplementy

Przeciwutleniacze -  zapobiegają powstawaniu wielu chorób. Proantocyjanidyny wspomagają układ odpornościowy poprzez wzmocnienie aktywności limfocytów T i granulocytów obojętnchłonnych oraz moduluje reakcję makrofagów. Proantocyjanidyny zapobiegają również wydzielaniu i syntezie związków, które sprzyjają stanom zapalnym i alergiom, takich jak histamina, proteazy serynowe, prostaglandyny i leukotrieny.

Dobrym źródłem przeciwutleniaczy jest: 


 selen -

Ważny pierwiastek śladowy niezbędny w profilaktyce chorób układu krążenia, chorób onkologicznych i niedoczynności tarczycy, zwiększający ogólną odporność organizmu. Przydatny dla psów żyjących w niekorzystnych warunkach ekologicznych.






cynk


Preparat cynku o wysokiej przyswajalności, wspierający utrzymanie prawidłowego metabolizmu i optymalizujący czynności układu immunologicznego i dokrewnego.






NNKT Omega 3

Zwiększa naturalną odpornośc organizmu, opóźnia występowanie zmian neurozwyrodnieniowych związanych ze starzeniem się mózgu i poprawia pamięć. Stała obecność w diecie NNKT przeciwdziała chorobom nerek oraz chorobom naczyniowo-wieńcowym. Pobudza również naturalne mechanizmy chroniące organizm przed procesami zapalnymi. 




Sok z owoców goji -  

zawartość przeciwutleniaczy mierzy się skalą ORAC, czyli "Oxygen Radical Absorbance Capacity", co można tłumaczyć jako zdolność pochłaniania "reaktywnych" cząstek tlenu lub po prostu pojemność antyoksydacyjna. Jagoda Goji w skali ORAC ma wynik 25,300 i jest to bardzo wysoki współczynnik. 




Inne preparaty niezbędne  w zwalczaniu Dmodex.
                                      


Siara

Krowie młodziwo w kapsułkach. Wykazuje działanie immunomodulujące.Poprawia trawienie. Stymuluje przyrost mięsni, wzmacnia kości i stawy. Zaleca się psom z osłabionym systemem odpornościowym.






 Synbiotyk

Produkt zawierający żywe kultury Lactobacillus acidophilus i Bifidobacterium longum oraz fruktooligosacharydy (FOS) do kompleksowej ochrony mikroflory jelitowej i utrzymania prawidłowej przemiany materii.

Zwiększa odporność organizmu.
   

Enzymy trawienne

Poprawia rozkład i przyswajanie przez organizm składników odżywczych.
Reguluje równowagę kwasowo-zasadową.
Reguluje procesy zapalne w układzie pokarmowym.








oraz jeszcze kilka preparatów, które dobierane są w zależności od potrzeb. 



    
Preparaty homeopatyczne 

Homeopatia znajduje zastosowanie jako metoda terapeutyczna w leczeniu wielu chorób i dolegliwości u psów. Istotną rolę odgrywa homeopatia przy występowaniu często nawracających infekcji i chorób, a także w leczeniu dolegliwości alergicznych. Zastosowana odpowiednio wcześnie, homeopatia zapobiega rozwojowi patologii w późniejszym czasie. 


 

W postaci złuszczającej  korzystne efekty przynosi stosowanie:

Sulfur - dobry ogólny środek, który zmienia korzystnych warunki dla rozwoju roztoczy.

Kali.Arsen. - nadaje się do bardziej zaawansowanych przypadków, w których zaczyna pojawiać się pofałdowanie skóry. Pies może być niespokojny i szukać ciepła

Lycopodium - środek ten pomaga stymulować wzrost sierści pod warunkiem, że choroba nie jest zbyt zaawansowana i zniszczenie mieszków włosowych nie miało miejsca.


W postaci krostkowej korzystne efekty przynosi stosowanie: 
 
Hepar Sulph  - w przypadku silnej infekcje ropnej mieszków włosowych.

Kali. Arsen  - jak dla typu 1

Silicea - użyteczny w przypadku pojawienia się ropni 

Calc.Sulph. - to również przydatny środek na gojenie zmian krostkowych, z małych żółtawych strupów.  

 
Mezereum - środek, który jest bardziej użyteczny, gdy zmiany występują głównie na głowie i pysku. Małe strupki łączą się i tworzą ropne obszary. 

Talium Acetas -  posiada moc usuwanie skutków zmian troficznych na skórze i tkankach podskórnych. Tym samym wspomaga wzrost sierści w miejscach, w których przestała występować.



Domowe mikstury

Choć dermatolodzy weterynaryjni nie wierzą w ich działanie i nie polecają ich ponieważ według nich są nieskuteczne, to zachęcam jednak do wypróbowania własnoręcznie przygotowanej mikstury. Zobaczysz wkrótce efekty. 






Szczególnie korzystne okazały się mikstury z:

1. Wody utlenionej z boraksem.
2. Miodu
3. Octu jabłkowego
4. Oleju jadalnego
5. Alkalicznego mydła
6. Nagietka lub aloesu
7. Cytryny z czosnkiem



Niezwykle ważne w leczeniu nużycy u psów jest zachowanie czystości w jego otoczeniu.



Bardzo polecam organiczne preparaty skuteczne i nietoksyczne dla Ciebie i Twojego psa.


Alive Płynny środek do prania
  • 946 ml
    • Płynny proszek do prania ręcznego i mechanicznego. Działa skutecznie przy dowolnej temperaturze i twardości wody, nadaje się do mycia dowolnego typu i koloru tkanin, oprócz jedwabiu i wełny.
      Skład: anionowe substancje powierzchniowo czynne 15-30% , niejonowe substancje powierzchniowo czynne < 5%, adsorbent (karboksymetyloceluloza) < 3%, enzymy (alfa-amylaza, proteaza, lipaza) < 2%, wodorotlenek sodu < 1,4%, środek przeciwpieniący < 0,6%, środek konserwujący < 1%.
  
 
Środek do mycia podłóg i płytek
  • 500 ml
    • Środek czyszczący do wszystkich rodzajów powierzchni podłogowych i płytek naściennych o delikatnym cytrusowym zapachu. Nie zawiera produktów ropopochodnych i syntetycznych dodatków chemicznych.
      Skład: Niejonowe substancje powierzchniowo czynne < 5%, anionowe substancje powierzchniowo czynne < 5%, naturalny aromat (cytral) < 1%, środek konserwujący (kwas sorbinowy) < 0,1%.

   
Środek do pielęgnacji łazienek i toalet
  • 500 ml
    • Środek do mycia powierzchni ze szkła, tworzywa sztucznego, ceramiki, winylu i z innych materiałów w łazience i toalecie. Ma przyjemny miętowo-cytrusowy zapach. Nie zawiera produktów ropopochodnych i syntetycznych dodatków chemicznych, parabenów, triklosanów, spirytusu, EDTA.
      Skład: Kwasy organiczne <30%, niejonowe substancje powierzchniowo czynne < 5%, naturalne aromaty (olejek z mięty pieprzowej, limonen) < 1%
       
       
    • Do kąpieli psa polecam
       
Szampon  delikatnie i skutecznie oczyszcza, jedno­cześnie odżywiając i wzmacniając sierść.

W skład szamponu wchodzi:


Wyciąg z pokrzywy - źródło białka, chlorofilu, wi­tamin, minerałów i innych pożytecznych związków; wzmacnia cebulki włosów, przyczynia się do odbu­dowy ich struktury, reguluje wydzielanie gruczołów łojowych.


Wyciągi z czarnego bzu i rumianku nadają włosom blask i jedwabistość, przyśpieszają procesy regene­racji, posiadają działanie wzmacnia­jące i kojące.


Spirulina i brunatnice stymulują procesy wymiany zachodzące w mieszkach włosowych, napełniają je pożytecznymi związkami, dzięki czemu przywracają włosom siłę i sprężystość. Brunatnice to doskonałe źródło polisacharydów i aminokwasów, będących w stanie utrzymać stałe nawilżenie włosów i zapo­biegać w ten sposób ich suchości i łamliwości. Aminokwasy tworzące keratynę poprawiają odży­wianie i strukturę włosów, sprzyjają ich wzrostowi, zapobiegają uszkodzeniu i wypadaniu włosów.


Olejek pomarańczowy oraz miętowy usuwają uczucie zmęczenia, przyczyniają się do oczyszczenia i likwidacji zrogowaciałych łusek skóry głowy, wyka­zują działanie kojące i tonizujące.

Składniki: żel aloesowy, gliceryna, aminokwasy keratyny włosa, algi spirulina, wyciąg z brunatnicy, wyciąg z pokrzywy, rumianku i czarnego bzu, olejek pomarańczowy i miętowy.


Produkt nie zawiera szkodliwych dla psa substancji chemicznych.


  Jeśli u Twojego psa stwierdzono nużycę i  dotychczasowe leczenie nie przynosi spodziewanych efektów poszukaj weterynarza, który w swojej praktyce stosuje leczenie naturalne. Z mojej strony możesz liczyć na wspomaganie terapii za pomocą diety, odpowiednich suplementów organicznych, domowych, skutecznych mikstur.

Dziękuję.                                          

sobota, 26 lipca 2014

Co u nas słychać? - ciąg dalszy.

Zagadka?

Kto będzie spał na łóżku, a kto obok?


Zanosi się, że będzie dzisiaj zmiana.


Obok łóżeczka jest miejsce dla mnie...


Hurrrra... Dzisiaj mi się udało. Całe szczęście, że jest gorąco i moje czworonożne szczęście ustąpiło mi miejsca... Żółta łapka to źle zrobione zdjęcie.

A na poważnie chyba problem mamy zażegnany. Skóra już nie swędzi. Surowicze strupki schodzą. Tylko wtedy kiedy Dasza jest podekscytowana to drapie się. To samo jest z uszami. Są blade ale w momencie ekscytacji czerwienieją. Na uszku goi się jeszcze największy strup.




 Daszeńka skończyła już leczenie homeopatyczne. Ciekawa jestem, co by się stało gdybym ich jej nie podała. Nie jestem skora do eksperymentów jak i do stosowania chemicznych środków leczniczych. Uważam, że na nie zawsze przyjdzie czas. Pozostały tylko naturalne suplementy. 


Podaję jej zwiększone dawki enzymów trawiennych w celu likwidacji stanów zapalnych, olej kokosowy łagodzi alergię, chlorella oczyszcza organizm, mangostan go wzmacnia, a woda Coral Mine przywraca prawidłowe pH.

Te preparaty sunia otrzymuje zawsze tylko w mniejszych ilościach. Nie poradziłabym sobie z jej problemami zdrowotnymi bez organicznych suplementów. No i oczywiście cały czas zjada surowe jedzenie.

Dziękuję.

środa, 23 lipca 2014

Historia Bezy.


Zacznijmy od początku…

Historia Bezy jest dość typowa: dziecko chce pieska, błaga rodziców i abrakadabra pojawia się szczeniak w rodzinie. Bez przygotowania, bez wiedzy, doświadczenia od tak by zrobić radość dziecku.
Na początku było super! Mały pies mały kłopot – coś do żarcia, parę wyjść na siku i tyle.

 

Pies dorasta i chłopiec dorasta. I tutaj powstaje konflikt interesów…
Zaczyna brakować czasu i chęci dla suni. Sklepowe najtańsze jedzenie, spacery dwa razy na tydzień [a tak to tylko mały ogródek za domem], zero zabawy, czasami. Do tego przychodzi kolejne dziecko i już totalny brak czasu dla psa. 

Sunia z czasem zaczęła dostawać do jedzenia co popadnie, czasami resztki z obiadu, czasami surowe mięso – niekoniecznie świeże , kiełbasy, wędliny etc. Spacer to już rzadkość … pozostawiona sama sobie.

Tak minęło pięć pełnych lat…

Aż do 22 września kiedy to Beza przyjechała do mnie z owej polskiej rodziny z Irlandii.

Ojjj działo się na początku działo! Nowe miejsce, nowi psi sąsiedzi, nowe zapachy, nowe wszystko!

Euforia, smutek, dezorientacja, nostalgia wszystko naraz! 


Ale po tygodniu, gdy już się trochę oswoiła zaczęła być niemrawa. Ciągle spała, na spacery nie chciała chodzić, nie chciała się bawić, ani jeść, ani pić. Badania krwi wyszły całkiem dobrze. Na USG wyszła powiększona wątroba i trzustka. Zaczęło się leczenie. Na początku zalecenia lekarza i mnóstwo leków. Jednak po przejściach z moim wcześniejszym psiurem, który jest już za tęczowym mostem , wzięłam po części sprawy w swoje ręce. Wtedy wpadłam na bloga Pani Bogusławy Czarnowskiej. Po przejrzeniu prawie wszystkich postów zdecydowałam się napisać maila. Nie był on jednak o aktualnym leczeniu lecz tak na początek o środkach na uspokojenie na sylwestra. Nie oczekiwałam, że aż tak szybko dostanę odpowiedź  :] Ucieszyło mnie to :] 

Po przyjaznym nastawieniu Pani Bogusi postanowiłam napisać o schorzeniu wątroby i o tym co się dzieje. Również dostałam konkretną odpowiedź i musiałam poczekać aż Beza zakończy leczenie prowadzone przez weterynarza. Oczywiście wszystko opisywałam co i jak w mailach.
Po zakończeniu wstępnym leczeniu weterynaryjnym od razu napisałam kolejnego maila do Pani Bogusławy i już wtedy mogłyśmy zacząć terapię odbudowującą cały układ odpornościowy i pokarmowy na bazie naturalnych suplementów. 

Najpierw zaczęło się od oczyszczania organizmu z toksyn, do tego ścisła dieta i zachęcanie suni do ruchu. Później suplementy pomagały przetrawić wszystko co Beza do tej pory jadła i odciążało jej organizm. Efekty było widać już po miesiącu. Przestała śmierdzieć łojem, robiła jedną/dwie ładne kupki na dzień [wcześniej robiła 2/3 wielkie kupy]. W kolejnych miesiącach nabrała smukłej sylwetki, nie była już wielkim klocem, a i uszka zaczęły się oczyszczać, a włos stał się mocniejszy i przestał wypadać.

Stała się wesoła, pełna energii i chęci do zabaw! Po prostu nie ten pies!
Wszystko dzięki Pani Bogusławie! Poprowadziła nas przez naturalną kurację dzięki której Bezunia może się cieszyć każdym dniem. Oczywiście trzeba konsekwencji i dyscypliny w działaniu tak, aby wszystko się udało! Oraz cierpliwości! 


Najbardziej podziwiające jest to, że Pani Bogusława pomogła nam całkiem bezinteresownie! Niesamowite jest, że w dzisiejszych czasach jest ktoś kto pomaga, poświęca swój czas, dzieli się doświadczeniem i nie żąda za to zapłaty.

DZIĘKUJEMY!!!

I oczywiście pozostajemy w ciągłym kontakcie :]



Bardzo dziękuję za dobre wiadomości. Życzę Bezie dużo zdrowia. Opiekunce zaś dziękuję za wielkie oddanie, za miłość do suni. Ten e-mail stanowi kolejny dowód na to, że odpowiednia dieta, odpowiednie suplementy organiczne są kluczem do zdrowia i dobrego samopoczucia naszych podopiecznych.



Dziękuję.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Co u nas słychać?

A zaczęło się tak niewinnie...

Ponieważ przez kilka lat nie szczepiłam suni ze względu na jej stan zdrowia - chorych psów się nie szczepi - zaszła w końcu okoliczność (wspólny wyjazd), że musiałam podać Daszy szczepionkę. Z ciężkim sercem udałam się do lecznicy. Było to 14 czerwca. Pani doktor chciała od razu zaszczepić sunię na wszystkie choroby - kategorycznie odmówiłam. Przypomniałam jej, że po pierwszym jej zaszczepieniu uaktywniła się atopia. Więc nie zezwalam na jakiekolwiek dodatkowe eksperymenty.

Przez dwa tygodnie nic się nie działo. No może tak niezupełnie. Dasza częściej drapała się po brodzie. Myślałam, że to może grzybica ale z brodą nic szczególnego się nie działo. W międzyczasie sunię dopadł krwiopijca - kleszcz. Usunęłam go, nie był aż tak mocno opity.

Dwa tygodnie temu, w nocy Daszeńka źle się poczuła. Przełykała ślinę, widać było, że coś z nią się dzieje. Rano wyszłyśmy na dwór, załatwiła swoje potrzeby, wróciłyśmy do domu, zabrałam się za przygotowanie dla niej porannego posiłku. Dasza nie przyszła do kuchni. Trochę się zaniepokoiłam. Brak apetytu to coś nienormalnego u mojego psa od kilku miesięcy. Zawołałam ją... nic. Patrzę, a moja psinka leży sobie spokojnie w pokoju i nie wykazuje zainteresowania jedzeniem.

Przypomniał mi się krwiopijca. Pomyślałam - Boże proszę tylko nie to, tylko nie babeszjoza...
Długo się nie zastanawiając  popędziłam do lecznicy, bo lepiej dmuchać na zimne i lepiej zadziałać wcześniej niż później, i narażać psa na zatruwające  jego organizm leczenie.

Weterynarz przeprowadziła szczegółowy wywiad i stwierdziła, że to może być infekcja gardła. Wróciłyśmy do domu i od tego momentu stan zdrowia suni zaczął się pogarszać. Daszeńka zaczęła się coraz częściej drapać. Jaj stan był taki jak kilka lat temu. Jej alergia  zaczęła powracać. Sunia była nerwowa, zaczęła się drapać po ciele, po uszach, które zaczęły robić się czerwone, mało tego na jednym z nich pojawił się duży, bolesny strup, nie wypróżniała się prawidłowo. Jej kupy były duże, pokryte śluzem, żółte. Takie jak dawniej.

Analizowałam jej żywienie - niczego nie zmieniłam w jej diecie, wykluczona została babeszjoza, co w takim razie dzieje się z moim psem?

I wtedy padło na szczepionkę...Nie chciałam korzystać z usług weterynarzy konwencjonalnych w mojej miejscowości. Bo cóż oni mogliby mi zaproponować? Sterydy? Suchą karmę dla alergików?   Zadzwoniłam do naszego weterynarza Jacka, w sobotę w ubiegłym tygodniu, przedstawiłam sprawę. Doktor Jacek zalecił dwa homeopatyczne leki. Pobiegłam do apteki, kupiłam te dwa środki, zaczęłam podawać je zgodnie z zaleceniem, co dwie godziny. I z każdą godziną było widać, jak te maleńkie, cudowne kuleczki pomagają odzyskać zdrowie mojej Daszeńce. Po kilku godzinach sunia przestała się drapać po ciele, drapała tylko brodę. To było wieczorem, w sobotę. Kulki podawałam jej do późnych godzin wieczornych. W niedzielę uszy zrobiły się blade. Pozostały tylko na nich zarysowania  po drapaniu. Strupek jeszcze się goi, ale przestały się pojawiać nowe. Dzisiaj - poniedziałek - uszy piękne, lekko jeszcze porysowane, sunia drapie się po brodzie sporadycznie, wypróżnianie wzorowe.

Homeopaty będę jeszcze podawać kilka dni.

I znowu nasz Jacek - weterynarz okazał się niezwykle pomocny. Dziękujemy Doktorze.

Dzisiaj Dasza otrzymała nowy preparat wspomagający jej organizm. To sok z mangostanu.

Dzielnie asystowała mi przy otwieraniu paczki.




A poniżej ze swoim prezentem...



Oczywiście Dasza ma nową fryzurę. Ostrzygłam ja króciutko, są takie upały, że szkoda mi się zrobiło psinki...

Przy okazji zobacz, jakie Dasza ma piękne uszy - oczywiście jeszcze przed chorobą. Wyobraź sobie, że nigdy bez potrzeby nie używałam żadnych preparatów do ich mycia. Nawet wtedy, kiedy Dasza miała z nimi problem. Zdrowy (nie mogę tak napisać o Daszy, zamienię więc to słowo na zadbany) pies, właściwie odżywiany nie potrzebuje żadnych "do usznych" wlewów, czyszczeń. Uszy same się czyszczą, pisałam o tym w artykule o chorobach uszu i ich leczeniu naturalnym.


Tutaj widać trochę  woskowiny. Usuwam ją delikatnie gazą.


Nie chciałabym żeby moja Dasza już chorowała. Robię dla niej wszystko aby była szczęśliwa ze mną.

Ostatnie dni to straszne przeżycie dla mnie. To ogromny stres. Sunia czuje moje napięcia. Wieczorem tuli się do mnie, długo ją wtedy masuję i relaksuję. Mam nadzieję, że najgorsze mamy już za sobą.

A przed nami kolejne listopadowe badanie krwi i kontrola jej jednej z chorób HUU.

Dziękuję.

czwartek, 10 lipca 2014

Czy szczepionki są bezpieczne - 10 mitów.

Moi Drodzy. Dzisiaj nie będzie dobrych wiadomości. Ciężko mi pisać ten artykuł.  Otrzymałam bowiem rozpaczliwy list od opiekunki psa, który umarł straszną śmiercią. 

Proszę przeczytaj ten list. Być może poruszy Cię on tak jak i mnie.


Kora - mieszaniec, lat 11, zawsze pełna energii... Nagle stała się dużo słabsza, niepokojąco, nieustannie dyszała... udałam się z wizytą do S. Zakładu Weterynarii w celu poinformowania o dolegliwościach psa i mijającym terminie jego szczepienia na wściekliznę. Informacja, którą uzyskałam: W tak gorącym okresie to normalne, że pieski dyszą i są osłabione, zaszczepimy pieska, jeżeli za tydzień dolegliwości nie ustąpią proszę zgłosić się ponownie. I tak oto bez wykonania jakichkolwiek badań pies został zaszczepiony. Od tego momentu stan suni zdecydowanie się pogorszył: dyszenie nasiliło się, pojawił się ślinotok, z ust spływała piana, pies nie mógł utrzymać równowagi, chwiejny krok, zaczął mieć problemy z wchodzeniem po schodach, po 20m kładł się ciężko dysząc. Udałyśmy się do weterynarza, wtedy wykonano serię zabiegów: badanie krwi, prześwietlenie klatki piersiowej, usg. Wyniki badań wskazywały na dwukrotnie większą ilość leukocytów w organizmie Kory oraz na powiększoną wątrobę. Lekarze nie znaleźli żadnych guzów, wykluczyli wszelkie choroby, które mogli stwierdzić na podstawie przeprowadzonych badań. Podali leki przeciwbólowe, antybiotyk i sterydy twierdząc, że to infekcja, odesłali nas do domu, prosząc o obserwację psa i przywiezienie go następnego dnia gdy nic się nie zmieni. Następnego dnia było jeszcze gorzej, sunia nie mogła zejść po schodach, kiedy udało nam się ją znieść, położyła się na ziemi głośno dysząc, kiedy odsapnęła postanowiłyśmy zawieźć ją do weterynarza, niestety w momencie kiedy się podniosła, doszło do nagłego paraliżu, upadła na ziemię, kończyny były mocno naprężone, wzrok był coraz dalszy, traciła oddech, natychmiast zawiozłyśmy ją do poradni weterynaryjnej... BYŁO JUŻ ZA PÓŹNO :( Zadając pytanie dlaczego? usłyszałyśmy: dla nas to również zagadka.
Czy lekarze przyczynili się do śmierci mojego psa? Jak dużym błędem było zaszczepienie chorej suni? Czy to właśnie to mogło być przyczyną jej śmierci?
Czy zbagatelizowanie przedstawionych wcześniej dolegliwości i zaszczepienie psa mogło wpłynąć na pogorszenie się stanu zdrowia psa? Co spowodowało tak natychmiastową śmierć? Objawy ewidentnie wskazują na zaatakowanie układu nerwowego, szczepienie chorego zwierzęcia może pogłębić objawy chorobowe, oraz znacznie osłabić układ immunologiczny, czy powiększona wątroba mogła wynikać z faktu iż próbowała obronić organizm przed infekcją? Czy silne osłabienie organizmu poprzez podanie szczepienia i sterydów mogło doprowadzić do zaatakowania układu nerwowego i nagłej śmierci?
Kora odeszła za tęczowy most, nigdy zaś nie odejdzie z mojego serca. 



Jak bardzo to stworzenie musiało cierpieć.

Czy musiało dojść do tragedii? Czy to przypadek, zbieg okoliczności?

A może to ani jedno, ani drugie.

W artykule, który przeczytasz nie jest moim zamiarem namawiać Ciebie do  zrezygnowania z korzystania z usług weterynarzy, czy szczepień. Artykuł powstał po to abyś był świadomy zagrożeń jakie czekają Twojego chorego psa, który często do granic możliwości faszerowany jest chemicznymi środkami leczniczymi podczas gdy wiele takich dolegliwości można wyleczyć stosując osiągnięcia medycyny holistycznej. Chcę abyś miał świadomość zagrożeń jakie niosą również szczepionki.

Obowiązkiem czy chociażby poczuciem przyzwoitości każdego weterynarza jest przed podaniem szczepionki, poinformować opiekuna o istniejących zagrożeniach związanych z jej podaniem. Jeśli nie poinformowano Cię o tym - zmień weterynarza.

Jeśli usłyszysz, że zagrożenia dla zdrowia związane ze szczepieniem Twojego psa to brednie, jak to kiedyś napisał, komentując mój artykuł o szczepionkach Anonim weterynarz - zmień weterynarza. .

Twierdzenie, że szczepienia zapobiegają chorobom, zapewniając psu długie lata w zdrowiu również powinno skłonić Cię do zmiany weterynarza.

Wysłałam w związku z otrzymanym listem, e-maila z zapytaniem, co sądzą o tym moi zagraniczni przyjaciele. Oto odpowiedź:
10 Mitów o bezpieczeństwie szczepionek informacje pochodzą od przedstawicielki koncernu Canine Health.

Mit nr 1

Szczepionki chronią nasze psy przed chorobą, zapewniają im długie, zdrowe, szczęśliwe życie.

To nieprawda!
 
Szczepionki tylko czasami chronią psy przed chorobą (albo w ogóle). Badania naukowe nad szczepionkami ludzkimi wykazały ponad wszelką wątpliwość, że większość szczepionych ludzi chorowała częściej na choroby przeciwko, którym zostali zaszczepieni niż osoby, które nie poddały się szczepieniom.
 
Koncern Canine Health już kilka ładnych lat temu opublikował pracę [po przebadaniu 4000 psów], że po szczepieniach np. parawirusem w ciągu trzech dni u 68.2% zwierząt występuje padaczka, po szczepieniu przeciwko nosówce u 55.6%, a po szczepieniu przeciwko zapaleniu wątroby u 63,8%. Stwierdził także w okresie do 3 miesięcy, występowanie padaczki po szczepieniu przeciwko paragrypie u 50% zaszczepionych psów oraz u 100% po zaszczepieniu przeciwko leptospirozie.
 
Tak więc badanie pokazało, że szczepionka tylko w połowie jest skuteczna i stanowi ochronę.

Mit nr 2

Szczepionki zapobiegają powstawaniu epidemii.
 
To nieprawda!
 
Jest to ulubione twierdzenie producentów szczepionek.. Wśród lekarzy i wielu ludzi panuje też przekonanie, że szczepionki pomogły zwalczyć liczne epidemie dziesiątkujące ludność we wcześniejszych epokach: dur brzuszny, cholerę, krztusiec, szkarlatynę, gruźlicę, zapalenie opon mózgowych, tężec, jak również choroby wieku dziecięcego, czyli odrę, świnkę, różyczkę itp.

Jednakże prawda naukowa i historyczna zmusza do stwierdzenia, że – z wyjątkiem polio (którego historia zasługuje na osobny artykuł) – jest to zwykły mit.

Wymienione powyżej choroby przestały być przyczyną zgonów na dużą skalę jeszcze przed wprowadzeniem odpowiednich szczepionek. Przyczyniło się do tego zmniejszenie liczby osób żyjących w skrajnej nędzy, zmiana warunków życiowych, poprawa higieny oraz jakości wody pitnej, a także zmniejszenie stopnia niedożywienia.

Tak więc to nie szczepionki pozwoliły uniknąć epidemii chorób zakaźnych, tylko poprawa warunków ekonomicznych, a co za tym idzie – poprawa higieny, warunków mieszkaniowych oraz diety. 

Gdyby warunki te uległy znacznemu pogorszeniu, z pewnością nastąpiłby wzrost zachorowalności na te choroby, dokładnie jak stało się to w czasie II wojny światowej – i to mimo stosowania szczepionek.

Mit nr 3

Szczepionki są bardzo bezpieczne
 
To nieprawda!
 
Prawda jest taka, że nikt nie może twierdzić, że szczepionki są bezpieczne - bo nikt nie przeprowadził koniecznych badań, aby potwierdzić to stwierdzenie. Nie ma badań długoterminowych, aby pokazać efekty długoterminowego oddziaływania szczepionek dla ludzi, nie mówiąc już o psach.


Mit nr 4

Tylko niewielki odsetek genetycznie obciążonych psów cierpi z powodu skutków ubocznych szczepionek.
 
To nieprawda!

Skutki uboczne spowodowane szczepieniami dotyczą nie tylko psów chorych na choroby genetyczne.

Producenci szczepionek ostrzegają w ulotkach, że szczepionki mogą być szkodliwe (używają wtedy zwrotu "układ immunologiczny może być zagrożony") w następujących sytuacjach:
 
1. Jeśli pies jest genetycznie chory
2. Jeśli pies jest niewłaściwie odżywiany
3. Jeśli pies w momencie szczepienia był  chory
4., Jeśli pies  w momencie iniekcji  był zestresowany
5. Jeśli system odpornościowy psa jest osłabiony
6. Jeśli pies jest narażony na kontakt z wirusem wkrótce po szczepieniu
7. Jeśli pies przyjmuje leki osłabiające odporność np. sterydy
8. Jeśli podawanie szczepionek jest niezgodne z kalendarzem szczepień
9. Jeśli u psa w momencie szczepienia rozwija się choroba, której nie wykryto podczas badania przed iniekcją


A jeśli nikt nie rejestruje czy nie zgłasza występowania niekorzystnych skutków szczepionek, to jak ktoś może powiedzieć, że tylko u niektórych psów mają  one działanie niepożądane? W Wielkiej Brytanii, weterynarze są proszeni o zgłaszanie występowania działań niepożądanych, jeśli podejrzewają że są one spowodowane podaniem szczepionki. Jeśli pies dostaje ataku epilepsji w ciągu pół godziny, dziesięciu dni, czy po paru miesiącach po szczepieniu, weterynarze nie kojarzą choroby z podaniem szczepionki - mimo, że znane są przypadki padaczki u dzieci, podczas szczepienia ludzką szczepionka Vaccine Damage. Wypłacane były wtedy odszkodowania w wysokości £ 30,000 rodzicom, których dzieci zachorowały na padaczkę po szczepieniach. Nawet jeśli weterynarz nie zgadza się, że padaczka u psa nie jest spowodowana szczepionką, powinien zgłosić podejrzaną reakcję. Wielu weterynarzy jest zbyt zajętych, aby wypełnić niezbędne formalności. A przecież szczepionki odpowiedzialne są również za inne choroby, które są z nimi związane czyli choroby skóry, zapalenie stawów, rak, zapalenie mózgu, itp.

Mit nr 5

"Jestem weterynarzem i widziałem tylko jedną negatywną reakcję na szczepionkę w ciągu 20 lat mojej praktyki."
 
To nieprawda!

 Weterynarze zazwyczaj twierdzą, że widzieli może jedną negatywną reakcje na szczepionkę w swojej wieloletniej praktyce! To prawda - weterynarze są przeszkoleni w udzielaniu natychmiastowej pomocy, kiedy negatywna reakcja na szczepionkę nastąpi w momencie jej podania i kiedy pies jest na nią uczulony. W przypadku wystąpienia reakcji alergicznej - czasami dochodzi do tzw. wstrząsu anafilaktycznego lub reakcja nadwrażliwości - weterynarz zaleca wówczas podanie adrenaliny psu, w celu ratowania jego życia.
 
Ponieważ składniki szczepionki mogą pozostać w organizmie przez długi okres czasu i niestety pozostają, a ponieważ większość chorób spowodowanych szczepieniami też rozwija się w czasie, wobec tego związek przyczynowy jest trudny do ustalenia.
 
Prace naukowe opublikowane przez wybitnych naukowców pokazują, że następujące choroby mogą być spowodowane przez szczepionki:


Autoimmunologiczna niedokrwistość hemolityczna - 

Straszna choroba, która zwykle zabija psa w ciągu kilku dni. Postęp choroby zbliżony jest do ostatniego etapu AIDS.



Salka Szczepionka Polio -

Od 1960 roku wiadomo, że szczepionka przeciwko polio jest zanieczyszczona, między innymi, rakotwórczym wirusem SV-40. Została ona zakazana do rozpowszechniania w USA, ale do lat 80, jak to potwierdzają autorzy amerykańscy, była sprzedawana do krajów Europy Wschodniej, czyli także do Polski.

Obecnie, amerykańskie agencje federalne zdrowia przyznają, że Salka szczepionka polio dopuszczona do publicznego użytku w latach 1955 i 1963 była zanieczyszczona SV40 co udowodniono, że wirus ten powoduje raka u zwierząt.  

Nerki małp, zarodki kurze, mózg i nerki psów i kotów są często używane jako nośnik kultury szczepionki. Jeśli zwierzę używane jest jako medium hodowlane dla szczepionki i przenosi retrowirusa, który jest niewykrywalny i pozostawiony w tej szczepionce, to szczepionka może na stałe zmieniać geny zwierzęcia lub człowieka, który ją przyjmuje.


Wady genetyczne
 
Jeśli szczepionki powodują zmiany w genach, to te wady mogą być dziedziczone.

Choroba tarczycy jest dziedziczna; a to może być spowodowane przez szczepionki.  Pies nie wykazujący choroby tarczycy potrzebuje jedynie zapłonu uaktywniającego tę chorobę czyli szczepionki, zanieczyszczenia środowiska, stresu lub nieodpowiedniej diety, a więc tego wszystkiego, co powoduje powstanie chorób autoimmunologicznych. Choroby tarczycy mogą być często niezauważone. Na przykład, zaburzenia zachowania, brak równowagi hormonalnej, nimfomania, otyłość - mogą wskazywać na objawy choroby tarczycy, ale są często traktowane jako inne bądź osobne schorzenie i leczone bez ustalenia przyczyny.


Białaczka
 
Dr Jean Dodds, jedna z wiodących światowych ekspertów w dziedzinie badania psich reakcji na szczepionki, mówi: " Szczepionki składające z jednego bądź będące kombinacją zmodyfikowanego wirusa żywego (MLV) są coraz częściej wiązane z powstawaniem immunologicznych chorób krwi, niewydolnością szpiku kostnego oraz zaburzeniem czynności narządów. "
 
Dr Dodds wymienia białaczkę, choroby tarczycy, chorobę Addisona, cukrzycę, chłoniak, jako choroby, które mogą być wywoływane przez szczepionki.


Parwowiroza

Czy dasz wiarę, że parwowiroza została stworzona w laboratoriach? Ta choroba nie istniała przed 1970 rokiem. Naukowcy otwarcie przyznają, że została stworzona przez producentów szczepionek, którzy hodowali szczepionki na podłożu kocich nerek  pochodzących od kotów chorych na kocie zapalenie jelit. Tak stworzoną szczepionkę podano  psom na całym świecie, i wyhodowany sztucznie parwowirus dał o sobie znać w tym samym czasie u wszystkich zaszczepionych psów .


Artretyzm
 
Jeśli u ludzi istnieją, w przeprowadzonym wywiadzie przed szczepieniem, choroby  stawów, alergia, padaczka, to lekarze często powstrzymują się od szczepienia dziecka. Zapalenie stawów jest zapalną (nadwrażliwość / alergia) chorobą. Szczepionki zawierają różne składniki, w tym surowice (serum bydlęce, często istnieje zagrożenie chorobą typu BSE), formaldehyd, aluminium i rtęć. Czy można więc się dziwić, że zwierzę może wykazywać nadwrażliwość lub stan zapalny po przyjęciu tych trucizn, które zostały wstrzyknięto do ich organizmu? Według wypowiedzi jednego z producentów szczepionek, szczepionki są hodowane na tkance zwierzęcej i wobec tego mogą zawierać "obce proteiny, które mogą powodować choroby autoimmunologiczne. Zapalenie stawów jest chorobą autoimmunologiczną i stwierdzono w badaniu CHC, że jej objawy manifestują się po około dziewięciu miesiącach po szczepieniu. Zwierzęta  predysponowane genetycznie do alergii mogą stać się bardziej uczulone lub stać się bardziej nadwrażliwe, po wstrzyknięci obcych białek surowicy i tkanek (narządów) do ich organizmu. Podręczniki weterynaryjne otwarcie mówią o takiej reakcji na surowicę.


Alergie
 
Istnieje wiele prac naukowych wykazujących związek między alergią i szczepionkami.
Na przykład w roku 1983, Frick Brooks opublikował pracę, w której wykazał, że alergie wziewne (np. atopowe zapalenie skóry), rozwinęły się u psów po zaszczepieniu ich przeciwko  nosówce, zapaleniu wątroby, leptospirozie oraz wściekliźnie, a nie po ich ekspozycji na pyłki.Atopowe” oznacza dziedziczną predyspozycję do wytwarzania nadmiernych ilości przeciwciał IgE w odpowiedzi na antygeny (czyli uczulenie na pyłki, ukąszenia pcheł, roztocza, itp.). W rezultacie psy cierpiące na alergię, cierpią na przewlekle podrażnienia i zapalenia skóry. Inne narządy mogą wykazywać również objawy nadwrażliwości powodując na przykład zapalenie spojówek lub nieżyt nosa. Holistyczni weterynarze traktują dużą część problemów skórnych jako chorobliwą reakcję na szczepionki.


Poszczepienne powikłania neurologiczne

Po podaniu psu szczepionki w przypadku osłabionego organizmu, w przeciągu 10 - 21 dni mogą pojawić się objawy poszczepienne: wiotkie porażenie kończyn, które mogą nie być kojarzone ze szczepionką lecz. np. z ukąszeniem kleszcza bądź zatruciem jadem kiełbasianym. Może pojawić się ciężkie zakażenia mózgu i rdzenia kręgowego, które przypominają objawy naśladujące chorobę wścieklizny. Dowolna część układu nerwowego może zostać zakażona, więc objawy neurologiczne też mogą się różnić. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że jak do tej pory nie ma na to lekarstwa.

Mit nr 6

Producenci szczepionek muszą przejść rygorystyczne procedury i liczne badania w celu zapewnienia bezpieczeństwa.
 
To nieprawda!
 
OK, niech będzie, że to twierdzenie jest jednak po części prawdziwe. . . Fakt, producenci szczepionek muszą przejść przez procedury bezpieczeństwa i testy oraz oczywiście twierdzą, że badania te są rygorystyczne ale tak naprawdę są one bardzo subiektywne. Przy tak rygorystycznym nadzorze - jak to się stało, że SV40(wirus wywołujący białaczkę) znalazł się w szczepionkach; jak  dostał się do szczepionki  przeciwko wirusowi ptasiej grypy  MMR (wirus odry); skąd parwowirus?                      W rzeczywistości żadna inna firma nie jest dopuszczona do zbadania  zawartości poszczególnych składników szczepionek weterynaryjnych za wyjątkiem producenta tych szczepionek. Producenci ci są jedynymi firmami posiadającymi licencję do takich badań. Oznacza to, że jeśli podejrzewasz, że szczepionka zabiła Twojego psa, to tak naprawdę nie masz do kogo zwrócić się o pomoc. Nie ma nikogo, kto przeprowadziłby taką  niezależną kontrolę.


Mit nr 7

Lepiej zaryzykować negatywną reakcję  na szczepionkę niż narażać psa na te śmiertelne choroby.
 
To nieprawda!


Po pierwsze, bardzo niewiele z klasycznych chorób psów są dla nich zabójcze.
 
Parwowirus jest tylko ogólnie zabójczy dla szczeniąt.  Przeciwciała matki są obecne w organizmie psiaczka aż 22 tygodni, a przeciwciała matczyne znoszą niestety szczepionki. Zaszczepione szczenięta nie są chronione przed parwowirusem i mogą chorować. Dorosłe psy rzadko umierają z powodu tej choroby.

Nosówka zabija tylko połowę dotkniętych nią psów. W rzeczywistości  najbardziej podatne na choroby są psy, które są karmione wysoko przetworzoną  żywnością ( nie wyobrażam sobie, że cena równa się jakości). Psy karmione naturalną dietą, zawierającą "prawdziwe" jedzenie są najmniej narażone na zachorowanie ponieważ ich organizm jest w stanie zwalczać wszelkie wirusy. Ponadto, należy pamiętać, że istnieje alternatywa dla wysoce ryzykownych szczepionek.


Leptospiroza, na przykład, jest niezwykle rzadkim schorzeniem. Jest to infekcja spowodowana przez co najmniej cztery gatunki (serotypy) bakterii Leptospira. Jednakże istnieje ponad 20 różnych serotypów, które są zakaźne dla psów. Istniejąca szczepionka przeciwko tej chorobie jest zbyt słaba aby uchronić organizm psa przed wszystkimi 20 gatunkami bakterii. Weterynarze w Stanach nie polecają szczepień tą szczepionką ze względu na duże ryzyko działań niepożądanych. Ostatnio pojawiły się informacje, że szczepionka może rzeczywiście powodować leptospirozę u psów, a także wiąże się z przedwczesnym uszkodzeniem nerek u osobników starszych. Niestety, wielu weterynarzy nadal zobowiązuje opiekunów na  powtarzanie szczepienia psów, pomimo istniejącego dużego ryzyka. Leptospiroza jest w 100% chorobą uleczalną. Więc po co szczepić psa przeciwko czemuś, co jest w 100% uleczalne? 

Canine Health Koncern wskazuje, że co najmniej jeden na sto psów cierpi z powodu negatywnych reakcji poszczepiennych. Ponieważ nikt nie prowadzi żadnych statystyk dotyczących szkodliwości szczepionek, wobec tego to do weterynarzy i producentów szczepionek należy udowodnienie, że szczepionki są bezpieczne. Podczas gdy większość z nich bagatelizuje problem. Opiekunowie, których psy umarły lub są przewlekle chore i cierpią powinni pociągnąć do odpowiedzialności producentów szczepionek, którzy zaprzeczają istniejącym faktom. Nasze opiekunów obawy należy traktować poważnie, a nie stanowczo zaprzeczać im w obliczu przytłaczających dowodów.

Mit nr 8

Alternatywne homeopatyczne szczepionki to mit.
 
To nieprawda!

Z istniejących badań i doświadczeń wynika, że ​​homeopatyczne nozody stanowią większą ochronę przed zarazkami niż szczepionki. Medyczne i weterynaryjne "zawody" otrzymują ogromne sumy pieniędzy z międzynarodowych koncernów farmaceutycznych wynoszących miliardy dolarów podczas gdy, proszę zauważyć,  homeopaci nie. Weterynarze, którzy ufają tańszej metodzie zapobiegania chorobom czyli homeopatii ponoszą poważne straty finansowe poprzez odmowę sprzedaży w swoich lecznicach bardzo lukratywnych corocznych szczepień przypominających. Tymczasem przybywa coraz więcej opiekunów psów, którzy wybierają homeopatyczną alternatywę dla szczepionek. I jak do tej pory żaden z nich nigdy nie miał problemów zdrowotnych z tego powodu u swojego psa.


Mit nr 9

Należy szczepić psa co roku.
 
To nieprawda!
 
Coroczne szczepienie nie jest konieczne. Proszę nie narażać zdrowia swoich psów decydując się za namową weterynarza na takie praktyki.
 
Szczepionki przede wszystkim angażują układ immunologiczny psa w proces, który ma tendencję do narażania na szwank jego odporności. W rzeczywistości są w stanie wywołać chorobę, której mają zapobiegać. W przypadku leptospirozy (choroba bakteryjna),  już  zostało wyjaśnione, że szczepionka jest praktycznie bezużyteczna i dlatego nie warto ryzykować.
 
Jeden z amerykańskich producentów szczepionek weterynaryjnych publicznie ogłosił, że nie zaleca corocznego szczepienia psów. Kilka amerykańskich uczelni weterynaryjnych potwierdziło tę informację w związku z reakcją i na presją opiekunów obawiających się o zdrowie swoich zwierząt związanych z  niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi.
 
Uczelnia ta podała  również informację, że  coroczne szczepienie psów nie ma podstaw naukowych. A także należy pamiętać, że szczepionka podana szczenięciu, gdy jego układ odpornościowy jest jeszcze niedojrzały, jest najbardziej dla niego szkodliwe, przede wszystkim dlatego, że sieje w jego organizmie spustoszenie, którego efekty pojawią się dopiero po kilku latach.


Mit nr 10

Mój lekarz / weterynarz wie najlepiej.
 
To nieprawda!
 
Lekarze i weterynarze są szkoleni w wielu różnych specjalnościach. Niektórzy posiadają  olbrzymią wiedzę o środkach farmaceutycznych, są też doskonali interniści, dermatolodzy, chirurdzy … Nie wszyscy z nich muszą znać się na wszystkim.

Ale wszyscy z nich polegają całkowicie na przemyśle farmaceutycznym, który dostarcza im chemicznych leków do leczenia objawów choroby.

Kiedy konwencjonalnie wyszkolony lekarz na zadane mu pytanie o homeopatię, twierdzi że homeopatia nie działa, to równie dobrze można zwrócić się  do rzeźnika z pytaniem, czy prąd działa.  Faktem jest, że konwencjonalny weterynarz nie posiada żadnej wiedzy o homeopatii, a swoje opinie opiera przede wszystkim na swojej i swoich kolegów niewiedzy. Homeopaci nie twierdzą, że są w stanie odwrócić wszystkie uszkodzenia organizmu wywołane szczepionkami, a  konwencjonalni weterynarze – nawet wtedy kiedy mają do czynienia ze stwierdzonymi przypadkami negatywnych reakcji poszczepiennych – odnoszą bardzo niewielkie sukcesy.
 
Kiedy przez igłę szczepionka zostaje podana Twojemu psu nie możesz już wtedy zmienić zdania. Aby nie żałować potem swojej decyzji, wcześniej szukaj informacji, zdobywaj wiedzę i jak najwięcej pytaj.

To tyle informacji, które otrzymałam. Na stronach anglojęzycznych jest wiele informacji na temat szkodliwości szczepień nie tylko u zwierząt ale i u ludzi. W Polsce większość ludzi jest świadomych tych zagrożeń, a jak się ma sprawa z opiekunami psów? 

Pisząc ten tekst przypomniał mi się fragment z książki Iana Sinclair'a - „SZCZEPIENIA – niebezpieczne, ukrywane fakty” Przytoczę go może i mam do Ciebie pytanie, co Ty jako opiekun psa o tym myślisz?

"(...)Teoria toksemii zatem wyjaśnia, dlaczego szczepienie nie jest ani „skuteczne”, ani „bezpieczne”. Szczepienie nie jest skuteczne, ponieważ nie jest w stanie usunąć rzeczywistych przyczyn choroby zakaźnej. Teoria szczepień oparta jest jedynie na twierdzeniu, że zarazki wywołują choroby. Teoria ta jednak nie uwzględnia faktu, że to właśnie toksyczne warunki w organizmie, są właściwą przyczyną choroby. Warto w tym miejscu zapytać: jak szczepionka może chronić przed chorobą, podczas gdy nie „robi nic”, aby usunąć przyczynę tej choroby? (…)” 

Bardzo współczuję Opiekunce Kory. Wiem, że jest wielu opiekunów, którzy opłakują śmierć swoich futrzastych przyjaciół z powodu szczepień bądź borykających się z chorobami spowodowanymi szczepionkami. Ja jestem też jedną z nich - szczepionka uaktywniła genetycznie uwarunkowaną atopię.


Dziękuję.