piątek, 18 kwietnia 2014

Kolejne wyleczenie.

Mój pacjent - Diego


Kolejny bardzo sympatyczny list. Przeczytaj proszę.


Pragnę podzielić się naszą, tzn. moją i mojego obecnie 10 miesięcznego owczarka niemieckiego, historią.
  
W poszukiwaniu pomocy dla mojego wówczas 5-cio miesięcznego psiaka, który miał stwierdzoną alergię pokarmową i wziewną, trafiłam na stronę internetową Pani Bogusi Czarnowskiej.


Zainteresowało mnie całkiem inne podejście do problemu alergii. Nie chciałam się z tym pogodzić, że mój Diego przez całe życie miałby być faszerowany sterydami, antybiotykami, bo taki rodzaj leczenia przy wzmożonym odczynie alergii preferowali lekarze. Zadzwoniłam przedstawiając problem. Pani Bogusia bez chwili wahania zadeklarowała natychmiast bezinteresowną pomoc. Warunek był jeden - nie podejmuje się terapii, jeśli psiak będzie karmiony suchą karmą. Nie był to problem, bo Diego nie tolerował karmy - wszystkie polecane przez lekarzy uczulały go. Następnego dnia miałam już przesłany plan żywienia + probiotyki, enzymy, które należało wprowadzać wg opracowanego planu. Pani Bogusia uprzedziła również, że na efekty należy trochę poczekać. Nie przyjdą natychmiast. Poczułam wielką ulgę - nie byłam już sama, z dręczącym problemem. Pani Bogusia cały czas czuwała i czuwa, pocieszała, dodawała siły, kiedy były momenty zwątpienia.

Diego przeszedł przemianę - wzmocnił się jego układ immunologiczny, wspaniale się czuje. Za namową Pani Bogusi od dwóch tygodni powoli przechodzimy na dietę BARF, która bardzo mu się podoba. To wszystko zawdzięczam Pani Bogusi, która zna problem, ma wielkie serce i jeszcze większą wrażliwość na cierpienie psiaków i ich właścicieli. Pani Bogusiu - kochamy Panią i ściskamy mocno. Ala i Diego.
 

Otrzymując i czytając takie listy bardzo się cieszę, że są opiekunowie, którym leży na sercu los ich podopiecznych. Mam nadzieję, że będzie ich przybywało, że oni również w końcu zrozumieją, że wysoko przetworzone karmy niczemu nie służą, że są przyczyną powstawania większości chorób. Wystarczy tylko wziąć kilka produktów pokroić je, zetrzeć na tarce i podać psu. To naprawdę nie wymaga wielkiego zachodu, a ile frajdy sprawia psiakowi przygotowany przez JEGO PANA pokarm. Spróbuj i spójrz w oczy swojemu kudłatemu Przyjacielowi.

Dziękuję Pani za miły list i za zaufanie jakim mnie Pani obdarzyła. Dziękuję.





 

1 komentarz: