poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Cudowne uzdrowienie Lary.

Moja pacjentka
Kolejny miły list, który otrzymałam od Opiekunki mojej psiej pacjentki. 

Oto jego treść - 

Chciałabym podzielić się z Państwem pewną  autentyczną historią.


Jestem właścicielką suni rasy Shar- Pei  w wieku 5 lat. Od trzech lat zaczęłyśmy zmagać się z typowymi dla tej rasy dolegliwościami : gronkowiec w organizmie, stany grzybiczne , alergie i rany na skórze które pojawiały się zawsze gdy spadała odporność w organizmie ( zima, cieczka ) i bardzo długo się goiły z racji tego że sunia rozdrapywała je bo wszystko ją swędziało. Jedyne co zalecał nam nasz weterynarz to zastrzyki przeciwalergiczne latem oraz antybiotyki w zastrzyku i w tabletkach średnio co 3-4 miesiące oraz różnego rodzaju maści. Wspomnę tylko że sunia od szczeniaka była na teoretycznie dobrym jedzeniu bo suchej karmie firmy Royal Canin Adult. Wszystko to co się działo z Larą było nie tylko  kosztowne ale przede wszystkim  uciążliwe bo do ciągłych wizyt u weterynarza dochodziły także kąpiele  raz w tygodniu żeby przetłuszczająca się skóra tak bardzo nie swędziała psa. Byłam załamana, już nie wiedziałam jak pomóc mojemu pupilowi jedyne co mi przychodziło do głowy to modlić się o jakieś znaki czy wskazówki . Tak też zrobiłam i dzięki opatrzności wszechświata trafiłam na stronę Pani Bogusi www.wellness-dla-psów.pl  Profilaktyka Zdrowia.


Napisałam do Pani Bogusi  w sprawie jakiś suplementów witaminowych aby wzmocnić organizm suni. Jednak Pani Bogusia chciała bliżej się z nami zapoznać i poprosiła o kilka informacji o suni oraz o wypełnienie kilku ankiet odnośnie zdrowia i jedzenia psa. Po takim wstępnym wywiadzie zaproponowała nam zmianę diety przede wszystkim na naturalne jedzenie gotowane oraz zaleciła suplementację która miała za zadanie wpierać i oczyścić organizm Lary z toksyn z tego co zostawiły po sobie duże ilości antybiotyków oraz przysłowiowo dobra karma ( również chemiczna skoro tyle może stać )

Oczywiście miałam czas na przemyślenie czy w to wchodzę. Pani Bogusia podała mi swoją argumentację dlaczego proponuje nam takie rozwiązanie a nie tylko same witaminy. Wytłumaczyła że i tak nic nie zadziała i nie da długotrwałych efektów skoro organizm ma w sobie tyle toksyn i nie jest w stanie samoistnie przyswajać jakichkolwiek ilości witamin. 

Stwierdziłam że skoro nikt do tej pory nam nie pomógł a i tak kasa idzie na prawo i lewo jeśli chodzi o ciągłe leczenie to może warto spróbować.
Cóż nie mamy już nic do stracenia wolę zainwestować w suplementy niż w chemiczne antybiotyki – Niech się dzieje !!!!!!!!!! 

Pani Bogusia poleciła nam na początku suplementy takie jak : synbiotyk  które podawaliśmy suni na czczo. Enzymy trawienne  oraz  witaminy i minerały w postaci organicznych mikroalg do jedzenia . Wszystko było starannie kontrolowane drogą mailową. Pani Bogusia wciąż była z nami w kontakcie a co dwa tygodnie jak zwiększaliśmy dawkę opisywałam wszystko co się z Larą dzieje. Lara zaczęła jeść  gotowane  jedzenie : kurczak z ryżem i marchewką i cukinią a do tego wszystkie suplementy o różnych dawkach. 

Średnio po miesiącu organizm zaczął się mocno oczyszczać. Od razu wiedziałam że nasza przygoda będzie długotrwała bo to co naturalne potrzebuje odpowiedniej ilości czasu aby zadziałać,tak więc byłam wstępnie spokojna.  Organizm suni wspaniale reagował na suplementy , jej samopoczucie było bardzo pogodne natomiast efekt oczyszczania niesamowity. Wszystko to co do tej pory nagromadziła zaczęło z niej po prostu wyłazić i to przede wszystkim przez skórę. Ponieważ sunia jadła  już gotowane jedzenie  które było rzadkie to automatycznie zaczęła mniej pić wodę. A organizm chciał się oczyszczać więc toksyny znalazły ujście właśnie poprze skórę. Początkowo było to nawet straszne bo Lara prawie całkowicie wyłysiała, sierść gubiła z każdej strony, zaczęła dostawać nowe rany na skórze , wszystko było zaczerwienione i mocno ją swędziało. Oczy zaczęły ropieć ( oczyszczała się w ten sposób wątroba psa ). Nawet musiałam na noc zakładać jej  niepotrzebny podkoszulek aby osłonić brzuch przed drapaniem bo rany dłużej się goiły. Nie raz złapałam się na wewnętrznej panice  i od razu pisałam do Pani Bogusi. Ratująca mnie odpowiedź nadchodziła od razu z nowymi wskazówkami i wspólnie przez kolejny miesiąc pełne wiary przeszłyśmy przez ten koszmar. 

Jak mówi przysłowie  „ Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło „ tak i było tym razem.  Ani na krok nie odpuściłyśmy w tej walce  i zaczął pojawiać się sprzyjający efekt. Organizm pięknie się oczyścił, do diety został dodany seler naciowy i olej kokosowy który działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie. Po kolejnych dwóch tygodniach zaczęły goić się rany i odrastać nowa piękna sierść. Chciało mi się płakać z radości . Po kolejnych dwóch tygodniach pies wyglądał jak dawniej za dobrych szczenięcych czasów. Natomiast teraz  - efekt totalnie mnie zaskoczył. Lara dostała nową dietę opartą na kaszy jaglanej nadal je mięso rożnego rodzaju i mnóstwo warzyw a na deser trochę owoców i rozkwita w naszych oczach. 

Nigdy nie miała tak pięknej sierści i sprężystej skóry, oczy same jej się śmieją ( piękne hebanowe spojrzenie cieszy każdego przechodnia ) jest bardzo pogodna i skoczna. Wcale nie trzeba jej tak często kąpać bo sierść wcale się nie przetłuszcza tylko lśni z daleka. ZERO ran, ZERO zaczerwienienia ZERO swędzenia po prosty SUPER. 

Jak to dobrze że Anioły postawiły na naszej drodze Panią Bogusię  dziękujemy za wspaniałe rady, super współpracę cenne wskazówki i w ogóle za całe wsparcie i pomoc. Oczywiście jesteśmy na nowej diecie i profilaktycznej jeszcze tzw. kosmetycznej już tylko suplementacji do sierpnia. Z tym że teraz to dla nas  sama przyjemność.

Kochani jeśli macie jakikolwiek problem ze swoim pupilem, jeśli brak wam odpowiedzi piszcie śmiało do Pani Bogusławy Czarnowskiej i czerpcie wiedzę z Profilaktyki Zdrowia
Serdecznie Polecamy
Sylwia J. i Lara J

 

Cóż mogę napisać. Nie było łatwo. Ale to nie moja zasługa. Moja rola ograniczyła się tylko do przekazania odpowiednich zaleceń.To miłość Opiekunki do jej futrzastego Przyjaciela, jej niesamowita siła i wytrwałość spowodowała, że Lara odzyskała zdrowie.

Kluczem do zdrowia jest prawdziwa dieta - Pani Lary to zrozumiała i skorzystała z mojej pomocy. Pies wygląda cudownie.

Dziękuję Pani.

 

4 komentarze:

  1. Piękny list i najważniejsze - historia ze szczęśliwym zakończeniem :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Bogusia jak zwykle skromna.Pisze Pani ,ze to nie jej zasluga.A Pani wiedza i dobre serce jest bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny list i dobre serce.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny list... Wiem co może czuć właścicielka Lary, bo sama kiedyś (jak byłam mała) miałam shar peie. Cudne psy, ale strasznie chorują. Podoba mi się, że są ludzie, którzy nie wyzywają tych przepięknych psów od starych, pomarszczonych szmat itd. (Osobiście sie z takim czyms kiedyś spotkałam).

    OdpowiedzUsuń