sobota, 25 stycznia 2014

Przykre wspomnienia...

Parę dni temu otrzymałam wiadomość takiej treści.

 Zachowałam oryginalny tekst, bez poprawek, zmieniłam tylko imię nadawcy i psa.



Witam Bogusiu !!! bardzo mi przykro że spotkało Cię coś takiego, ja osobiście rozumiem Twój żal bo sama przeżywam podobną historię !!! czarny terier jest bardzo bliski mojemu sercu była to rasa która zawsze mi sie podobała, prawie ją kupiłam .....uwielbiam te psy !!! obecnie mam teriera czeskiego Zojka ma 9 miesięcy i jakieś dwa tygodnie temu dowiedziałam się że ma wypadające rzepki kolanowe - to też schorzenie przenoszone genetycznie - tyle że nikt tego nie bada nie eliminuje chorych osobników !!! Zojkę czeka operacja tym bardziej że na rtg wyszły jej cienie w stawach kolanowych które świadczą o zmianach w chrząstce lub jej oderwaniu , lekarz stwierdził że dziwi się że ta sunia jeszcze nie kuleje bo z pewnością bardzo ja to boli !!! Zoję kupiłam za pełną kwotę , jako pełnowartościową , idealnie zapowiadającą się sunie , marzyłam o wystawach z nią choć teraz nie ma to już dla mnie wielkiego znaczenia !!! ja też zadzwoniłam do hodowli tyle że jak narazie usłyszałam tylko tyle że ona jest uczciwa ale pieniążków narazie nie ma więc nie może mi ich oddać .....oczywiście żadnych konkretów ...nic ....ostatnio jej napisałam że jej dziecko cierpi ,że chcę ją wyleczyć ale kwota 2000 zł mnie przerasta ....cisza !!! Jak widzisz takie rzeczy to nie tylko czarny terier , większość hodowli to poprostu firmy hodowlane które tylko chcą zarobić , dobro wyprodukowanych zwierząt w ogóle ich nie obchodzi !!! zwierząt nie badają bo po co przecież obniżyli by swoje dochody a potem zarzucają wlaścicielom że to ich wina ......dla mnie to jest straszne !!! Bogusiu jeśli możesz podaj mi swój numer telefonu chętnie porozmawiam z Tobą bo sama zamierzam walczyć i nie odpuścić ....pozdrawiam A .
 

Przeczytałam kilkukrotnie ten e-mail. Myślałam, że uporałam się już z tym problemem. Niestety znowu powróciły złe wspomnienia.

W moim domu odkąd sięgnę pamięcią były psy – rasowe i kundelki. Z czasem tylko rasowe. Wszystkie psy były zdrowe i piękne. Nie wiem, może kiedyś hodowca bardziej przejmował się zdrowiem swoich psów aniżeli zdobytymi przez niego trofeami wystawowymi.

Zdarzało mi się też wielokrotnie słyszeć niepochlebne opinie o hodowcach. Nie chciałam w nie wierzyć.

Dlaczego?

Zawsze uważałam i uważam, że człowiek ocenia według siebie. Więc krytyczne opinie wobec hodowców  nie bardzo mnie interesowały. Wydawało mi się, że hodowcy to ludzie odpowiedzialni, nie pałający chęcią zysku, że nie są zdolni do oszustw aby zaspokoić swoją próżność a także, że dla nich dobro psa jest najważniejsze.

Niestety bardzo się myliłam… 

Istnieje grupa osób, które będąc członkami organizacji jaką jest Związek Kynologiczny - zajmuje się hodowaniem psów wyłącznie dla zysku i nie ma to nic wspólnego z prawdziwą hodowlą ani regulaminem  tejże organizacji.

Zebrałam tutaj dla Ciebie kilka informacji odnośnie takich ludzi.

HODOWCA KTÓRY NIE BADA SZCZENIĄT, ZANIM PRZEKAŻE JE DO NOWYCH DOMÓW, NIE JEST HODOWCĄ, TYLKO PRODUCENTEM. KAŻDY KTO BĘDZIE CHCIAŁ SPRZEDAĆ NIEPRZEBADANEGO SZCZENIAKA NOWEMU OPIEKUNOWI, BĘDZIE NIEUCZCIWY W STOSUNKU DO TEGO OPIEKUNA.

Szczenię zakwalifikowane przez hodowcę jako PET, także musi być przebadane. Ale czy PETY dzisiaj istnieją? Wszystkie szczenięta z powodu braku odpowiednich badań i chęcią osiągnięcia korzyści finansowych sprzedawane są jako pełnowartościowe.

Dlaczego hodowca ma badać szczenięta zanim przekaże je nowym opiekunom?

Bo tego oczekujemy my – nabywcy, nowi opiekunowie. Nie chcemy kupować psa rasowego od hodowcy li  tylko po to, by jeździć "po wystawach" i zaspokajać swoją próżność ale również po to, żeby mieć pewność, że kupujemy w pełni wartościowego zwierzaka. Nie zawsze tak pięknie się dzieje bowiem niektórzy hodowcy to właśnie producenci - handlarze.

Jeżeli decydujemy się na zakup psa od hodowcy to ja widzę to tak:

- Hodowca ma wizję hodowli. Inną niż handlarz.
- Hodowca ma z góry ustalony plan hodowlany, a handlarz kieruje się tylko  biznesplanem.
- Hodowca kieruje się pewnymi zasadami.
- Hodowca przede wszystkim jest uczciwy.
- Hodowca nie powinien dopuszczać do kojarzenia psów według jego widzimisię albo jak leci.
- Hodowca realizuje wcześniej przemyślany plan hodowlany i odpowiedzialnie rozmnaża psy, robi więc wszystko aby nie stać się bezmyślnym producentem i bezwzględnym handlarzem.
- Hodowca jest zobowiązany postępować etycznie. Ta cecha powinna przyświecać hodowcy przez cały jego okres prowadzenia hodowli.

Dlaczego odpowiedzialny i uczciwy hodowca bada szczenięta? Dlatego, że tak właśnie nakazuje mu jego uczciwość i odpowiedzialność wobec nabywcy i opiekuna jego szczeniąt.

Nie zbadanie szczeniąt (co jest niestety nagminne) przed przekazaniem ich nabywcy jest pozbywaniem się odpowiedzialności i przerzucaniem jej na opiekuna, który być może przez kilka miesięcy żył myślą, że będzie miał swojego wymarzonego szkraba i po prostu kocha już tego psa, na śmierć i życie…

Obowiązkiem hodowcy jest przeprowadzać selekcję, dlatego to hodowca powinien poddawać szczenięta badaniu, a nie jego opiekun.Opiekun nie ma bowiem z czego prowadzić selekcji.

Ciągłe powtarzanie przez niektórych hodowców, że „badanie, jak w naszym przypadku, nie jest standardem, bo nie wymaga tego Związek Kynologiczny” nie może być traktowane jako argument do uprawiania „wolnej amerykanki”!

Nie jest OFICJALNIE wymagane ale kynologiczna kultura tego wymaga! 

Międzynarodowy Regulamin Hodowlany FCI wyraźnie zaznacza, jakie psy powinny być dopuszczane do hodowli – „ … do hodowli mogą być używane tylko psy rodowodowe, odznaczające się prawidłowym temperamentem, zdrowe w sensie zarówno funkcjonalnym, jak i genetycznym…”. „ Za zdrowe w sensie genetycznym uznane mogą być tylko takie psy, które  (…) nie wykazują żadnych istotnych wad dziedzicznych, które mogłyby wpłynąć negatywnie na zdrowie ich potomków…”
 

I dalej – „ Co się tyczy dających się wykryć wad dziedzicznych,  np. dysplazja stawów biodrowych(HD),  wszystkie kraje członkowskie i partnerzy kontraktowi są zobowiązani do prowadzenia statystyk wykrytych przypadków, zwalczania tych wad w systematyczny sposób, monitorowania ich występowania, i na żądanie, zdawanie sprawozdań do FCI. 

I dalej – „ Szczegółowe kompetencje  i odpowiedzialność w sprawach hodowli spoczywają na krajach członkowskich i partnerach kontraktowych FCI, do których należy nadzór nad hodowlą, doradztwo i monitorowanie hodowli oraz prowadzenie ksiąg hodowlanych”.
 

I dalej - Za handlarzy i producentów psów uważa się osoby, które sprzedają i kupują psy, kierując się chęcią zysku, bez zwracania uwagi na ich dobrostan. Osoby takie nie mogą prowadzić hodowli  pod szyldem (i na odpowiedzialność) organizacji, będącej członkiem lub partnerem kontraktowym FCI.

Tak więc nasuwa się jeden wniosek - Państwo hodowcy (dotyczy to tych, którzy nie badają psów i produkują chore) jeśli będziecie nadal prowadzić taką politykę hodowlaną jak do tej pory czyli zaniechanie badań, bo nie ma takiego obowiązku oraz dokonywanie bezmyślnych inbredów, to dzięki Wam wyginie wiele pięknych ras. Jeśli przeszkodą w rozwoju zdrowych psów jest zbyt mała pula genetyczna jak twierdzicie, to w imieniu nabywców chciałabym zapytać, czy dotyczy to całego świata, czy tylko Polski. Bo jeśli Polski, to oznacza, że po prostu nie stać Was na hodowanie i rozmnażanie psów. Hodowcą może zostać człowiek dysponujący wiedzą z zakresu kynologii, a nie wiedzą przełożoną na wyłudzanie pieniędzy.

Współczuję Opiekunce i to jest naprawdę szczere współczucie, bo sama zmagam się z problemami zdrowotnymi mojego psa. Teraz jest już w miarę dobrze. Kosztowało mnie to wiele nerwów, poniosłam olbrzymie koszty aby przywrócić zdrowie mojemu psu. Zastanawiam się jak okrutny i bezwzględny może być człowiek, który nie jest wrażliwy na cierpienie istot, które bądź co bądź powołał do życia.

Czasem leżąc i tuląc się do mojej suni myślę, jaki los by ją czekał gdyby nie trafiła do mnie. Czy byłaby wyniszczona leczeniem, czy jej skóra pokryta była ranami i strupami z powodu gryzienia i drapania, a może z braku pieniędzy na specjalne żywienie i leczenie zostałaby wyrzucona z domu albo oddana do schroniska? Albo może uśpiona?

Ona też pozwoliła mi poznać oblicze niektórych ludzi zajmujących się hodowaniem psów.
Nie brakuje też z ich strony zawistnych wyssanych z palca komentarzy, że prowadzę działalność zarobkową na chorych psach. Pragnę jednak zauważyć, że taką działalnością zajmują się nieuczciwi hodowcy sprzedając chore psy nieświadomym nabywcom.

Ale żeby nie było tak smutno, dzięki mojej suni poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy pomogli mi uporać się z jej problemami zdrowotnymi, ona też poprzez swoje choroby zmusiła mnie do poszerzenia i zgłębiania wiedzy na temat żywienia i opieki nad chorymi psami. Dzisiaj tą wiedzą dzielę się z Tobą, mogę też pomóc Ci uporać się z problemami zdrowotnymi Twojego psa spowodowanymi niewłaściwym odżywianiem.

I za to bardzo kocham mojego psa.

Dziękuję.
















 



 




 

2 komentarze:

  1. też mam terrierka, uwielbiam te psy :)
    historia bardzo smutna, trzymam kciuki za pieska!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też trzymam i współczuję z całego serca jego opiekunce.

    OdpowiedzUsuń