sobota, 14 grudnia 2013

Wypadek.

Wybaczcie mi Moi Drodzy. Dzisiaj miałam skończyć i umieścić na blogu nowy post. Niestety to się nie stanie, jestem zbyt roztrzęsiona. W południe wybrałam się z cała rodziną na spacer z sunią. Mieliśmy straszny wypadek - samochód jadący z naprzeciwka wpadł na nasz samochód z impetem. Na szczęście i nam, i pasażerom drugiego samochodu (mimo, że po uderzeniu zjechali z dość dużej skarpy) nic się nie stało - za wyjątkiem wielkiego stresu i szoku. Bardzo to przeżyliśmy.

Pozdrawiam wszystkich ciepło. Pomyślcie o mnie.
Bogusia.

6 komentarzy:

  1. Ojej, bardzo smutno :c Dobrze, że nic wam się nie stało! Trzymajcie się! :)
    Pozdrawiamy!
    N&F

    figusiowyswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślimy ciepło....
    Szybko proszę wracać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku! Współczuję Pani! Bardzo się cieszę, że wszyscy są cali!:) Trzymajcie się ! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję. Całe szczęście że wszyscy cali.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dziękuję za wsparcie. Myślę, że będzie dobrze. Jeszcze jestem trochę "skołowaciała" ale to pewnie odreagowanie stresu. Najbardziej ucierpiał mąż - jest poobijany ale wyjdzie z tego. Mam nadzieję - jest po dwóch operacjach kręgosłupa. Michał mój syn i Daszeńka czują się dobrze. Pasażerowie drugiego auta poobijani ale wracają powoli z "długiej podróży. Trzymam kciuki i modlę się za ich zdrowie. No cóż nie można zbytnio się rozczulać - pora wracać do pracy. Postanowiłam jeszcze opublikować przed świętami dwa ciekawe artykuły.

    Jeszcze raz wszystkim bardzo, bardzo dziękuje i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń