wtorek, 26 listopada 2013

Nigdzie nie idę...

Pada deszcz, a tu trzeba wyjść na spacer. Ja zwarta i gotowa, a Dasza...

Pada deszcz, jest mokro - ja tam nigdzie nie idę. Sama idź jeśli chcesz.
No przecież wyraźnie mówię, nie idę.

                      
No doooobra, iiiiiiiiiiidęę...
I kto tu rządzi?


8 komentarzy:

  1. No proszę jaki bunt na pokładzie.... w sumie Rodziakowi to się nie dziwię (w typie TTB nie ma bidak nawet podszerstka nie ma nawet a włos krótki) bidula...Twój to co innego chroniony jest ale i mimo to niechętny....

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo moja Dasza to taka księżniczka prawdziwa jest. Nie lubi moczyć łapek, nie lubi zmoknąć. Za to lubi poddawać się zabiegom upiększającym w salonie groomerskim, łącznie z kąpielą. Czyli jak na prawdziwą damę przystało. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spacerek musi być.. Moja Sasha (bądź co bądź pies zimowy), a najchętniej siedziałaby w domku koło grzejnika ;)

    Pozdrawiamy,
    ŁAPKA!

    OdpowiedzUsuń
  4. mój czworonóg z chęcią maszeruje po deszczu, a raczej biega :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahah no skąd ja to znam :D Tylko, że moje to takie 5 i 2 kilogramowe to łatwiej jest wyciągnąć :) A wracają całe mokre, łapy brudne, brzuszki w błocie ale czego się nie robi dla tych maluszków kochanych ♥

    Zapraszam do mnie, blog o schroniskowych weekendach - okiem wolontariuszki ;) http://wolontariatwschronisku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie maluszki to i wynieść można. Po bieganiu, po mokrej ziemi też jest potem co robić.
    Dziękuję za zaproszenie - odwiedziłam blog, zostawiłam tez namiary.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki super piecho
    zapraszam na swojego bloga http://bellaibambi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń