niedziela, 30 czerwca 2013

Urodziny Daszy.


Dzisiaj moja Daszeńka skończyła 3 lata. Wszystkiego najlepszego mój piesku.

To już trzy lata.

Dwa lata to była dla mnie gehenna. Dysplazja, alergia, HUU. Ciągłe wizyty w lecznicy, zastrzyki, leki, krople. Ogromny stres dla psa i dla mnie. Znikąd pomocy. Osoby, którym wydaje się, że są hodowcami nie pomagali mi ponieważ ich praktyczna wiedza o chorobach, do których się przyczynili jest zerowa.

Najwięcej problemów sprawia dzisiaj żywienie. Potrawy przygotowywane dla alergika nie są odpowiednie dla psa z HUU. Dlatego też Daszeńka jest karmiona tak jak zdrowy pies czyli otrzymuje pełną porcję białka pochodzącego z mięsa i warzywa oraz ryż albo kaszę jaglaną. Nie powiem, od czasu do czasu dosmaczam suni jedzonko jajkiem od bażanta, przepiórki lub kurki zielononóżki. Jemy też, ale to bardzo rzadko ser kozi. Mam świadomość, że taka dieta nie jest korzystna dla mojego psa, więc codziennie podaję mu Alkalę, środek wspomagający odkwaszanie organizmu.

Gdyby nie terapia homeopatyczna, nie wiem w jakim stanie byłaby moja sunia dzisiaj.

A dzisiaj drżę o stawy biodrowe mojej Daszeńki. W HUU wymagane są intensywne ćwiczenia, które nie mają zastosowania w dysplazji.
Tak więc moja sunia jest psem spacerującym na 10 metrowej lince. Bardzo lubimy wspólne długie spacery. Mam nadzieję, że uda mi się jak najdłużej utrzymać mojej suni taki stan zdrowia w jakim jest obecnie.

Cieszymy się każdym dniem...

A tymczasem na świat przychodzą kolejne Czarne Teriery. Ich rodzicami są nie badane psy lub też jedno z rodziców ma wykonane badania w kierunku HUU. Nie potrafię zrozumieć postępowania ludzi, którzy prowadzą taką politykę hodowlaną. Ludzie Ci nazywają siebie hodowcami, kochającymi tę rasę, a jednocześnie dążą do jej degeneracji.

Wiem, że mój blog czytają osoby z całego świata. Napiszcie proszę, jak u Was hodowcy podchodzą do problemu HUU.

Drogi przyszły Opiekunie zanim podejmiesz decyzję o kupnie słodkiej kuleczki, zajrzyj do bazy danych psów chorych na HUU, ustrzeże Cię to przed życiem z cierpiącym psem.

https://sites.google.com/site/hyperuricosuriabrts/home/Database











2 komentarze:

  1. Spóźnione ale z serca płynące życzenia wielu wspólnie spędzonych lat dla Ciebie i Daszy. Podziwiam to co dla Niej robisz. Cieszę się że dzięki Twojemu blogowi mogę poszerzyć wiedzę i wykorzystać dla dobra swoich zwierząt z którymi także chciałabym być jak najdłużej. Jedyne czego żałuję to tego że nie masz kota ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję. Mnie też szkoda, że nie mam kotów. W moim życiu od zawsze były psy dlatego koty może trochę traktuję po macoszemu. Moim obowiązkiem jest zapewnić komfort życia mojej suni. Staram się to robić najlepiej jak umiem. Myślę, że znajdziesz tutaj również coś dla swoich podopiecznych.

    OdpowiedzUsuń